ciemność rozprasza się tuż nad konarami drzew
pod stopami strzelają suche gałęzie
dłonie pachną mchem
między paprociami zalega mgła
można ją kroić jak budyń
to tu to tam niczym ciepły oddech
paruje ściółka
spójrz bluszcz oplata pędy jeżyny
kłujące kolce ranią łydki
krew rozpada się wzdłuż palców
zliż
