kiedy czuję się wolna
tęsknię
tęsknię liśćmi na drzewach
tęsknię poranną rosą
tęsknię zapachem po deszczu
tęsknię mchem pod nogami
tęsknię
woła mnie przestrzeń
kiedy czuję się wolna
tęsknię
tęsknię liśćmi na drzewach
tęsknię poranną rosą
tęsknię zapachem po deszczu
tęsknię mchem pod nogami
tęsknię
woła mnie przestrzeń
kiedy czuję się wolna
tęsknię
tęsknię liśćmi na drzewach
tęsknię poranną rosą
tęsknię zapachem po deszczu
tęsknię mchem pod nogami
tęsknię wiatrem we włosach
tęsknię
woła mnie przestrzeń
Brnę przez las.
Szczęk gałęzi wypełnia uszy.
Oczy w korony, a w duszy
Koszmar.
Nagle pusty pień staje na drodze.
W przedśmietnej trwodze,
Czuję strach.
Gdy las jest taki spokojny.
Ja już nie - kryję w sobie wojny.
Co dzień, co krok
Gdzie nie spojrzy wzrok.
Wszystkie biegną myśli ku te jednej.
Przeklinam żal, naiwność tej biednej
Roli,
gdzie i tak mimo woli
Nie mogę zapomnieć.