Cieszę się, że Cię widzę, Bracie.
Bardzo kontemplacyjne charmeduły napisałeś w samotni. Tak się złożyło, że się minęliśmy - Ty wracałeś z retreatu, a ja szedłem.
Cieszę się, że Cię widzę, Bracie.
Bardzo kontemplacyjne charmeduły napisałeś w samotni. Tak się złożyło, że się minęliśmy - Ty wracałeś z retreatu, a ja szedłem.
Cieszę się, że Cię widzę, Bracie.
Bardzo kontemplacyjne charmeduły napisałeś w samotni. Tak się złożyło, że się minęliśmy - Ty wracałeś z retreatu, a ja szedłem.
Cieszę się, że Cię widzę, Bracie.
Bardzo kontemplacyjne charmeduły napisałeś w samotni. Tak się złożyło, że się minęliśmy - Ty wracałeś z retreatu, a ja szedłem.
Brnę przez las.
Szczęk gałęzi wypełnia uszy.
Oczy w korony, a w duszy
Koszmar.
Nagle pusty pień staje na drodze.
W przedśmietnej trwodze,
Czuję strach.
Gdy las jest taki spokojny.
Ja już nie - kryję w sobie wojny.
Co dzień, co krok
Gdzie nie spojrzy wzrok.
Wszystkie biegną myśli ku te jednej.
Przeklinam żal, naiwność tej biednej
Roli,
gdzie i tak mimo woli
Nie mogę zapomnieć.