Zabrakło wódki
Ból już też zbyt lekki
Ciało wciąż nie nazbyt
udręczone przyjemnością
Oczy widzą, uszy słyszą
Smak pełza po języku
Dłoń imituje dotyk dotyku
Już nie ma dokąd uciec
Pułapką okazało się
wyjście z klatki
Droga odcięta
A z przodu mrok
Walc na parapecie
I głębokość peryskopowa
Pocałunek Warsa
I ulica Ogrodowa
Garść pełna drąży
Ostrze, o którym się marzy
Lina bądź pas
Obejmą w sam raz
A tu kolejny dzień
zaplanował znów
zadrwić z ciebie
Trzeba mieć odwagę
aby żyć
I wystarczający lęk
przed śmiercią
jestem
ale raz na jakiś czas
zwykle rozproszony
jestem
ale za ścianą
i tylko od święta
każdego dnia
przez kwestie niejasne
odbijam się od przeciwległych granic
szerokiej skali
ze mną to tylko tak doraźnie
może do kieliszka
może omyłkowo
może siłą rzeczy
a potem sprawy istotne
potem jestem spragniony
i ludzie są spragnieni
ale ja jestem octem
22 VIII 2025
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się