Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Mel666

Mel666

oto historia Marty O.

gdy sięgam pamięcią wstecz,

różnie o niej mówiono:

dla jednych dziwaczka,

dla innych wariatka,

zakompleksiona pijaczka

 

urodziła się nad rzeką numer dwa

w drewnianej chałupie

gdzie wszyscy mieli wszystko,głęboko w dupie

 

urodziła się milcząc

blade wątłe dziecię

nie wiedziała wtedy nic o tym zasranym świecie

 

życie zaczęła wśród mętów i wyrzutków społecznych

ojca nie znała wcale -gdzieś po drodze się zgubił

matka narkomanka - podobno dawała w żyłę

siostra prostytutka - o ile się nie mylę

 

Marta dorastała w obskurnej melinie

paliła ukradkiem skręty kupione w kantynie

chodziła do lumpeksów - kupowała ciuchy

cała wioska się śmiała z tej dziwnej dziewuchy

 

chłopaka miała jednego

sąsiad z naprzeciwka

seksualny kogucik - taka męska dziwka

 

zdradzał ją co chwila

szlajał się nocami

pił wódkę pod sklepem z miejscowymi pijakami

 

pewnego dnia odszedł i nigdy nie wrócił

Marta zrozumiała, że ją drań porzucił

 

wzięła sznur do ręki, poszła do stodoły

zawiązała pętlę, stanęła na belce

 

nie modliła się skacząc

wiedziała co będzie

 

życie się skończyło

kostucha zebrała żniwo

 

ludzie nie płakali

Marty już nie było

 

ziemia pochłonęła zimne wątłe ciało

tak skończyła Marta...

 

przekręcam stronę w gazecie

Mel666

Mel666

oto historia Marty O.

gdy sięgam pamięcią wstecz,

różnie o niej mówiono:

dla jednych dziwaczka,

dla innych wariatka,

zakompleksiona pijaczka

 

urodziła się nad rzeką numer dwa

w drewnianej chałupie

gdzie wszyscy mieli wszystko głęboko w dupie

 

urodziła się milcząc

blade wątłe dziecię

nie wiedziała wtedy nic o tym zasranym świecie

 

życie zaczęła wśród mętów i wyrzutków społecznych

ojca nie znała wcale -gdzieś po drodze się zgubił

matka narkomanka - podobno dawała w żyłę

siostra prostytutka - o ile się nie mylę

 

Marta dorastała w obskurnej melinie

paliła ukradkiem skręty kupione w kantynie

chodziła do lumpeksów - kupowała ciuchy

cała wioska się śmiała z tej dziwnej dziewuchy

 

chłopaka miała jednego

sąsiad z naprzeciwka

seksualny kogucik - taka męska dziwka

 

zdradzał ją co chwila

szlajał się nocami

pił wódkę pod sklepem z miejscowymi pijakami

 

pewnego dnia odszedł i nigdy nie wrócił

Marta zrozumiała, że ją drań porzucił

 

wzięła sznur do ręki, poszła do stodoły

zawiązała pętlę, stanęła na belce

 

nie modliła się skacząc

wiedziała co będzie

 

życie się skończyło

kostucha zebrała żniwo

 

ludzie nie płakali

Marty już nie było

 

ziemia pochłonęła zimne wątłe ciało

tak skończyła Marta...

 

przekręcam stronę w gazecie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...