oto historia Marty O.
gdy sięgam pamięcią wstecz,
różnie o niej mówiono:
dla jednych dziwaczka,
dla innych wariatka,
zakompleksiona pijaczka
urodziła się nad rzeką numer dwa
w drewnianej chałupie
gdzie wszyscy mieli wszystko,głęboko w dupie
urodziła się milcząc
blade wątłe dziecię
nie wiedziała wtedy nic o tym zasranym świecie
życie zaczęła wśród mętów i wyrzutków społecznych
ojca nie znała wcale -gdzieś po drodze się zgubił
matka narkomanka - podobno dawała w żyłę
siostra prostytutka - o ile się nie mylę
Marta dorastała w obskurnej melinie
paliła ukradkiem skręty kupione w kantynie
chodziła do lumpeksów - kupowała ciuchy
cała wioska się śmiała z tej dziwnej dziewuchy
chłopaka miała jednego
sąsiad z naprzeciwka
seksualny kogucik - taka męska dziwka
zdradzał ją co chwila
szlajał się nocami
pił wódkę pod sklepem z miejscowymi pijakami
pewnego dnia odszedł i nigdy nie wrócił
Marta zrozumiała, że ją drań porzucił
wzięła sznur do ręki, poszła do stodoły
zawiązała pętlę, stanęła na belce
nie modliła się skacząc
wiedziała co będzie
życie się skończyło
kostucha zebrała żniwo
ludzie nie płakali
Marty już nie było
ziemia pochłonęła zimne wątłe ciało
tak skończyła Marta...
przekręcam stronę w gazecie