lubię kiedy
tańczysz we włosach
niesiesz ciszę
dźwigasz krzyk
chowasz się wtedy
za chmurami
ze złotym uśmiechem
ja za cieniem
chwytam się pazurami
życia
dryfuję kiedy cię nie ma
nie słyszę krzyku
cisza staje się
nie do zniesienia
lubię kiedy
tańczysz we włosach
niesiesz ciszę
dźwigasz krzyk
chowasz się wtedy
za chmurami
ze złotym uśmiechem
ja za cieniem
chwytam się pazurami
życia
dryfuję kiedy cię nie ma
nie słyszę krzyku
cisza staje się
nie do zniesienia
lubię kiedy
tańczysz we włosach
niesiesz ciszę
dźwigasz krzyk
chowasz się wtedy
za chmurami
ze złotym uśmiechem
ja xa cieniem
chwytam się pazurami
życia
dryfuję kiedy cię nie ma
nie słyszę krzyku
cisza staje się
nie do zniesienia
lubię kiedy
tańczysz we włosach
niesiesz ciszę
dźwigasz krzyk
chowasz się wtedy
za chmurami
ze złotym uśmiechem
ja xa cieniem
chwytam się pazurami
życia
dryfujękiedy cię nie ma
nie słyszę krzyku
cisza staje się
nie do zniesienia
W lustro człowiek spojrzał
zobaczył w nim swe odbicie
uśmiechnął się do niego
powiedział - jestem bóstwem
Wówczas lustro popękało
przemówiło ludzkim głosem
czy dalej sądzisz że to ty żeś
bóstwem a nie potworem
Dopiero w tedy zrozumiał
że nie odbicie jest wartością
lecz jego rzeczywistość
o jakiej często zapomina