Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Konrad Koper

Konrad Koper

Podkręcił wąsiska,

z jego oczu błyska.

 

Rozrzucił : sznurki, kłębki, nitki.

Rzucił na dywan: swetry, koszule, skarpetki.

I niestety dokumenty.

 

Chciał wejść do komnaty,

porcelana jest wszędzie.

 

Zabroniłem szkodnikowi.

On łapę na klamce kładzie.

Zasłaniam drzwi, odpycham go.

Obrazić się jest gotowy.

 

Trudno zrozumieć takiego.

 

Konrad Koper

Konrad Koper

Podkręcił wąsiska,

z jego oczu błyska.

 

Rozrzucił : sznurki, kłębki, nitki.

Rzucił na dywan: swetry, koszule, skarpetki.

I niestety dokumenty.

 

Chciał wejść do komnaty,

porcelana jest wszędzie.

 

Zabroniłem szkodnikowi.

On łapę na klamce kładzie.

Zasłaniam drzwi, odpycham go.

Obrazić się jest gotowy.

 

Trudno zrozumieć takiego

 

Konrad Koper

Konrad Koper

Podkręcił wąsiska,

z jego oczu błyska.

 

Rozrzucił : sznurki, kłębki, nitki.

Rzucił na dywan: swetry, koszule, skarpetki.

I niestety dokumenty.

 

Chciał wejść do komnaty,

porcelana jest wszędzie.

 

Zabroniłem szkodnikowi.

On łapę na klamce kładzie.

Zasłaniam drzwi, odpycham go.

Obrazić się jest gotowy.

 

Trudno zrozumieć niego.

 

×
×
  • Dodaj nową pozycję...