Ot, namotano na to - manto.
Ot, namotano na to - manto.
Ot, namotano na to - manto.
Podoba mi się ten obraz mostu jako granicy między nudą a czymś żywym - zwłaszcza wyschnięta rzeka pod stopami, świetna metafora na wyczerpane historie. Ostatnia strofa, z tym rozlaniem się jak po zetknięciu ze słońcem, zostawia bardzo ciepłe, otwarte przeczucie. Chętnie przeczytam , co będzie "po drugiej stronie". Pozdrawiam. :)