Dziury w starym swetrze
nie zawsze wiedzą,
gdzie się zaczynają, gdzie kończą,
gdzie zaczyna się zmęczenie.
Czy są kamieniem?
Czasem są z drżącego „jakoś będzie”,
z tych wszystkich razy,
gdy myślały: „dam radę”,
a myślały: „tylko nie teraz”.
Ich słabości to nie metafory.
To wolne środy,
kiedy nie mają siły wstać,
kiedy nawet kawy nie chce im się zrobić.
Siedzą w ciszy i są.
Nie wstydzą się już.
Wiedzą:
kto nigdy nie był słaby,
ten wie, co to znaczy
podać dłoń
i nie oceniać, czy drży.
Mogą nie mieć odpowiedzi,
mogą iść wolniej,
mogą być rozerwane
i iść dalej.
To jedyny dowód:
nie są złamane,
ledwo zgięte -
wracają.
Szły po mapie życia
brudnymi butami.
Są żywe.