miasto, które tak uwielbiam
ceglane miasto
zbudowane z ludzkich ramion
miasto z krwi i kości
wysysa ze mnie siłę
grozi mi nocą
ostra brzytwa za rogiem
miasto, które tak uwielbiam
mieni się wyblakłymi kolorami
próbując łapać się przeszłości
przyszłość włamuje się
nikt nie pyta o pozwolenie
szpary w oknach
drzwi bez klamek
idąc pustą ulicą
trzymam melancholię za rękę
moją siostrę
moją towarzyszkę
jej bladą dłoń
tak daleka
tak zimna
tak bliska
uczucie na policzku
cenniejsze
trwalsze
delikatne
kładzie się ze mną do łóżka
pozwala mi zasnąć
bo miasto, które uwielbiam
odebrało mi siły