Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Duch7millenium

Duch7millenium

Chodzą wytatuowani, 

własnym ego obsrani,

mają w głowie swoje małe sprawy,

żłopaliby i jarali, hektolitrami zbiory kawy,

myślą tylko o sobie, 

już na samym żłobie

mają mordy krzywe,

ich uśmiechy są fałszywe,

śmieją, chwalą swoje czyny,

a ich życie to dno, nie wyżyny

ich paluchy wszędzie cisną,

żadnej prawdy na serce nie lizną

są skazani, są wygnani,

z raju na śmierć pojmani

niszczą drzewa, niszczą zwierzynę

a sami nie wiedzą, że powinni mieć się za szczynę

i wiedzieć nie mogą,

z ich banią złowrogą,

ich intencje jak piekło

wybrukowane już dawno pękło

okradło z życia wszelkie stworzenie,

tak oto chodzi po ziemi to schorzenie

dwulicowi, a pysk krowi

krowa piękniejsza, są bezsłowi

do widzenia jak się opłaca,

nie powie nawet śmierdzący baca,

wzdychają i podrywają, wrzeszczą

w głowach jedynie wybryki mają

nikczemni,

przyziemni,

śmieszni,

pocieszni,

 

paradoksy

oskymorony

koksy

ancymony

 

całe noce spędzają jak ćmy przy świetle

mają schorzenia przewlekłe i siedzą na mietle

ich potomstwo skażone

ich myśli powinny zostać spotwarzone

 

i będą i zrzędną

o nienawiści niezbędną,

o ludzkości bezwzględną

pomarzyć nie muszą 

bo już od dawna w niej się duszą

 

i będą i zrzędną

i znajda dla siebie kurwę se chętną

dostana se HiVa i

odejdzie se diva

ta dziwa

ta niwa

ten miraż, śliwa

na czole ich trwać będzie jak stara Niniwa

ta śliwa, ta niwa,

się ich nie wyzbywa

 

to taniec to taniec,

to jest ich różaniec

to śpiew, to śpiew,

to jest ich już chlew

 

tak tańczę, tak tańczę,

nienawiść w się niańczę,

 

to czarna jest msza,

zabili mi kota

 

to koniec jest mojego tu dla was złota,

bo macie, bo macie, obsrane chamstwem gacie,

bo chcecie, bo chcecie, zamienić się w śmiecie

we śmierci, we śmierci szukacie zbawienia

lecz tam dla was, tam dla was nie ma wytchnienia

 

Tamara pyłek przemieni was w pył,

i już zawsze każdy z was nie będzie tu żył.

 

Amen.

Duch7millenium

Duch7millenium

Chodzą wytatuowani, 

własnym ego obsrani,

mają w głowie swoje małe sprawy,

żłopaliby i jarali, hektolitrami zbiory kawy,

myślą tylko o sobie, 

już na samym żłobie

mają mordy krzywe,

ich uśmiechy są fałszywe,

śmieją, chwalą swoje czyny,

a ich życie to dno, nie wyżyny

ich paluchy wszędzie cisną,

żadnej prawdy na serce nie lizną

są skazani, są wygnani,

z raju na śmierć pojmani

niszczą drzewa, niszczą zwierzynę

a sami nie wiedzą, że powinni mieć się za szczynę

i wiedzieć nie mogą,

z ich banią złowrogą,

ich intencje jak piekło

wybrukowane już dawno pękło

okradło z życia wszelkie stworzenie,

tak oto chodzi po ziemi to schorzenie

dwulicowi, a pysk krowi

krowa piękniejsza, są bezsłowi

do widzenia jak się opłaca,

nie powie nawet śmierdzący baca,

wzdychają i podrywają, wrzeszczą

w głowach jedynie wybryki mają

nikczemni,

przyziemni,

śmieszni,

pocieszni,

 

paradoksy

oskymorony

koksy

ancymony

 

całe noce spędzają jak ćmy przy świetle

mają schorzenia przewlekłe i siedzą na mietle

ich potomstwo skażone

ich myśli powinny zostać spotwarzone

 

i będą i zrzędną

o nienawiści niezbędną,

o ludzkości bezwzględną

pomarzyć nie muszą 

bo już od dawna w niej się duszą

 

i będą i zrzędną

i znajda dla siebie kurwę se chętną

dostana se HiVa i

odejdzie se diva

ta dziwa

ta niwa

ten miraż, śliwa

na czole ich trwać będzie jak stara Niniwa

ta śliwa, ta niwa,

się ich nie wyzbywa

 

to taniec to taniec,

to jest ich różaniec

 

tak tańczę, tak tańczę,

nienawiść w się niańczę,

 

to czarna jest msza,

zabili mi kota

 

to koniec jest mojego tu dla was złota,

bo macie, bo macie, obsrane chamstwem gacie,

bo chcecie, bo chcecie, zamienić się w śmiecie

we śmierci, we śmierci szukacie zbawienia

lecz tam dla was, tam dla was nie ma wytchnienia

 

Tamara pyłek przemieni was w pył,

i już zawsze każdy z was nie będzie tu żył.

 

Amen.

Duch7millenium

Duch7millenium

Chodzą wytatuowani, 

własnym ego obsrani,

mają w głowie swoje małe sprawy,

żłopaliby i jarali, hektolitrami zbiory kawy,

myślą tylko o sobie, 

już na samym żłobie

mają mordy krzywe,

ich uśmiechy są fałszywe,

śmieją, chwalą swoje czyny,

a ich życie to dno, nie wyżyny

ich paluchy wszędzie cisną,

żadnej prawdy na serce nie lizną

są skazani, są wygnani,

z raju na śmierć pojmani

niszczą drzewa, niszczą zwierzyne

a sami nie wiedzą, że powinni mieć się za szczyne

i wiedzieć nie mogą,

z ich banią złowrogą,

ich intencje jak piekło

wybrukowane już dawno pękło

okradło z życia wszelkie stworzenie,

tak oto chodzi po ziemi to schorzenie

dwulicowi, a pysk krowi

krowa piękniejsza, są bezsłowi

dowidzenia jak się opłaca,

nie powie nawet śmierdzący baca,

wzdychają i podrywają, wrzeszczą

w głowach jedynie wybryki mają

nikczemni,

przyziemni,

śmieszni,

pocieszni,

 

paradoksy

oskymorony

koksy

ancymony

 

całe noce spędzają jak ćmy przy świetle

mają schorzenia przewlekłe i siedzą na mietle

ich potomstwo skażone

ich myśli powinny zostać spotwarzone

 

i będą i zrzędną

o nienawiści niezbędną,

o ludzkości bezwzględną

pomarzyć nie muszą 

bo już od dawna w niej się duszą

 

i będą i zrzędną

i znajda dla siebie kurwę se chętną

dostana se HiVa i

odejdze se diva

ta dziwa

ta niwa

ten miraż, sliwa

na czole ich trwać będzie jak stara Niniwa

ta śliwa, ta niwa,

się ich nie wyzbywa

 

to taniec to taniec,

to jest ich różaniec

 

tak tańczę, tak tańczę,

nienawiść w się niańczę,

 

to czarna jest msza,

zabili mi kota

 

to koniec jest mojego tu dla was złota,

bo macie, bo macie, obsrane chamstwem gacie,

bo checie, bo chcecie, zamienić się w śmiecie

we śmierci, we śmierci szukacie zbaiwienia

lecz tam dla was, tam dla was nie ma wychnienia

 

Tamara pyłek przemieni was w pył,

i już zawsze każdy z was nie będzie tu żył.

 

Amen.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...