Do tego trzeba jesieni
Albo góralskiego wesela
Tak mężczyźni piszę z wycieńczenia
Ja twarz przy szybie bez oddechu
Stoi siłą impetu dnia
Ja na przeciw ludzi starszych o trzy dekady
Ja wzruszone i bliskie ludzią południa
Prostym kanciastym gniewnym
I ciepłym ciepłym ciepłym