Wybierają chamów
wulgarnych prostaków
a tych, którzy myślą inaczej
bez słowa żegnają
Odchodzę
Z dnia na dzień znikam
Wczoraj w Twych oczach widziałam niebo
zanim poznałam me alter ego
On chodzi w dresach
wieczorami wódę doi do dna
piję z nim do zezwierzęcenia
On mnie rozumie
uzależnień mi nie wmawia
On nie patrzy na słowa
imponuje mi jego prostota
Jego rozumiem
on nie ubiera słów w zbędne metafory
on tworzy rap
zamiast w poezji energię marnować
Z resztą zawsze Ci mówiłam -
bądź twardy
wiersze są oznaką wrażliwości
słabości
Więc na mój rozum
mężczyzna nie jesteś
jesteś tchórzem
miękkim antyfacetem
Wolę się oddać oblechom
zamiast znów słuchać o gwiazdach
moich oczach nosie i ustach
Wolę brać wszystko, co mam pod ręką
pamiętaj – mogę mieć każdego
nudą mieć partnera jednego
Ja pragnę innych próbować!
Jak możesz mi moralności wyparcie zarzucać
mówić o mnie – nienormalna
żyjesz w innym świecie –
przecież każdy młody smakuje życia!
Powinieneś jak ja, życie garściami brać
a Ty wciąż czekasz na tę jedyną
z którą na ślubnym staniesz kobiercu…