jego drogą życia są myśli
one otwierają okna i drzwi
pokazują gdzie śpi grzech
a gdzie sens dnia i nocy
nie wstydzi się ich są jego
codziennością która wie
czego chce
to one uczą kochać a nie
opluwać śmierć i cienie
dostojnych drzew
jego drogą życia są myśli
one otwierają okna i drzwi
pokazują gdzie śpi grzech
a gdzie sens dnia i nocy
nie wstydzi się ich są jego
codziennością która wie
czego chce
to one uczą kochać a nie
opluwać śmierć i cienie
dostojnych drzew
jego drogą życia są myśli
one otwierają okna i drzwi
pokazują gdzie śpi grzech
a gdzie sens dnia i nocy
nie wstydzi się ich są jego
codziennością która wie
czego chce
to one uczą kochać a nie
opluwać śmierć cienie
dostojnych drzew
jego drogą życia są myśli
one otwierają okna i drzwi
pokazują gdzie śpi grzech
a gdzie sens dnia i nocy
nie wstydzi się ich są jego
codziennością która wie
czego chce
to one uczą kochać a nie
opluwać śmierć cienie
dostojnych drzew
jego drogą życia są myśli
one otwierają okna i drzwi
pokazują gdzie śpi grzech
a gdzie sens dnia i nocy
nie wstydzi się ich są jego
codziennością która wie
czego chce
to one uczą kochać a nie
opluwać śmierć cień
dostojnych drzew
jego drogą życia są myśli
one otwierają okna i drzwi
pokazują gdzie śpi grzech
a gdzie sens dnia i nocy
nie wstydzi się ich są jego
codziennością która wie
czego chce
to one uczą kochać a nie
opluwać śmierci i cieni
dostojnych drzew
jego drogą życia są myśli
one otwierają okna i drzwi
pokazuję gdzie śpi grzech
a gdzie sens dnia i nocy
nie wstydzi się ich są jego
codziennością która wie
czego chce
to one uczą kochać a nie
opluwać śmierci i cieni
dostojnych drzew
Brnę przez las.
Szczęk gałęzi wypełnia uszy.
Oczy w korony, a w duszy
Koszmar.
Nagle pusty pień staje na drodze.
W przedśmietnej trwodze,
Czuję strach.
Gdy las jest taki spokojny.
Ja już nie - kryję w sobie wojny.
Co dzień, co krok
Gdzie nie spojrzy wzrok.
Wszystkie biegną myśli ku te jednej.
Przeklinam żal, naiwność tej biednej
Roli,
gdzie i tak mimo woli
Nie mogę zapomnieć.