przy dym
pod żarówką lep na muchy
psyche łuszczy się odpryskiem
krzesła dwie ławy koperek
gałęzie grusz i jabłoni
śpiewają lato przez okna
góra na linii zachodu
truskawki w śmietanie z cukrem
psia buda szopy krzywizna
wieczoru jak krople deszczu
łupinek od słonecznika
topole za płotem pole
tutaj madonny z głośnika
na rowie żaby swój koncert
grają w pasikonikach cień
ciem już ganiają świetliki
dlatego zostań od dawna
strzelistość malw i kapliczki
aksamit lody bambino
daj zgrzeszyć mi po odpuście
pod kuźni podcieniem petów
żar w nocy upale pływa
lipiec w następnym sezonie
a ja odejdę z innymi
dzień dobry wszystkim dobranoc
spode łba z wzruszeniem ramion
rzeką ze srebra aniele
stróżu mój i zdrowaś mario