nad ranem moja droga
do domu skurwiel wrócił
przesiąknięty seksem
którego czerwony uśmiech
widniał na kołnierzyku
więc zapytałam spokojnie
zapraszając do kuchni
co się stało kochanie
że zwracasz tak późno
ten bydlak naiwnie myśląc
że niczego się nie domyślam
zaczął śpiewkę o spotkaniu
zleconym przez szefa
więc zdzieliłam go rondlem
i poprawiłam patelnią
po czym spojrzałam w oczy
a on jak na spowiedzi
wszystko mi wyśpiewał
i wiesz co mnie najbardziej
w tym wszystkim rozbawiło
to że zapomniał biedactwo
że ja nie jestem księdzem