Nie ma ziemi,
Nie ma dnia,
nie ma nocy,
ni dobra ni zła,
cały świat to mgła,
całe czas mija wstecz,
wprzód tylko trud,
bez rąk, bez dłoni,
bęz strąk, chwast spożywając
dni moje wzwyż pnie się
na urojeniu linii.
W górę, w górę,
góra to dół, to myśli stół,
oczyszczony z zawartości,
alkoholem
z czarnego pola