Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tak bardzo chcę Ci powiedzieć,
jak bardzo się boję polecieć,
ale skrzydłom moim nie mogę odmówić -
pragną latać i w chmury się wtulić.

 

Co mi pozostaje, soku malinowy?
Czy i Ty pragnąłeś kiedyś kolor mieć różowy?
Czy to może róż Cię osiadł niby kurzem,
kiedy latałeś, lecz zastygłeś tam na górze?
I nim zawróciłeś, skrzydła już płonęły,
czerwienią najgęstszej krwi wrzasnęły.
I tak zleciałeś, jakby kropla bezwładnie do wody.
Czy to wtedy przybrałeś malinowej urody?

 

Dopomóż mi, proszę, boję się latać.
Chcę kolorów, ale - czy by tak niebem skakać?
Czy upadek jest wart tego lotu?
Pytam ciebie, boś już latał, malinowy soku.

 

Sok stoi na komodzie, zupełnie niewzruszony,
jakby moje pytania to był tylko szept zmyślony,
którego nie da się usłyszeć - a, broń Boże, odpowiadać.
- Koniec tego! - krzyczę - nie będę się upokarzać!

 

To już koniec, malinowy Ikarze.
Podnoszę szklankę, nim wzlecieć się odważę,
i wylewam sok do zlewu z bezradności.
Kolor spływa po blacie, brak mu nieważkości,
jakby lot, o którym wspomniałem wcześniej,
nie miał już wartości i ranił najboleśniej.

 

Nie ma już soku, tylko ja zostałem,
przywiązany do ziemi, zniewolony ciałem.
Skrzydła moje odleciały w popłochu,
zostawiły mnie samego - pragnę ich powrotu.
Błagam cię, soku, gdziekolwiek jesteś - 
wróć do mnie, proszę, tak jak wcześniej przyszedłeś.
Ale on nie nadchodzi…
Uleciał wraz ze słowami trwogi.

 

Tak, wiem - niegotowy byłem do lotu
i głupi bałem się życiowego przewrotu.
Ale teraz już chcę znać kolory świata -
można je zrozumieć tylko wtedy, kiedy samemu się lata.

 

Już nigdy nie polecę. Witaj, szaro-szary świecie.
Malinowy kolor? Trudno o nim coś powiedzieć.
Kiedyś znałem, widywałem,
ale teraz? Zapomniałem.
A te skrzydła? Jeśli spytasz - dawno ich już nie ma.
Chciały wzlecieć ponad szczyty i barw nabierać,
ale się lękałem i im odmówiłem -
i jak bardzo, oj jak bardzo się myliłem.

 

Tylko jedna myśl krąży nade mną leniwie:
jakie kolory bym widział, pijąc sok cierpliwie?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur "— Nie rezygnuj z tego"- ktoś dobrze poradził. Bóg jest i Maryja Mateńka- i słucha, chociaż wydaje się że nie- bo milczy. Bóg odpowie w inny sposób   Podoba mi się bardzo
    • Widzisz, kiedy modlę się oczami, otwieram je ku Panience. Wtedy przeszywa mnie jasność. Ty tam jesteś, lecz mnie tam nie ma.    Kiedy modlę się oddechem, uchylam niewidzialne okno, by zaczerpnąć Twojego światła. Widok mam wprost na Jana Pawła.    Modlę się rękami. Modlę się ramionami. Modlę się tańcem. Modlę się nogami. A kiedy chcę modlić się słowem, proszę Cię, bardzo Cię proszę…    — Nie rezygnuj z tego — szepnął ktoś. — Bądź taki na wieki.    Czuję się jak oldskulowy manekin, który wpatruje się w nią pustymi gałami. Od tego patrzenia posmutniał już świat cały. A w nim prawdy zamknięte zaczęły nagle kiełkować. Ziemia przestała je ukrywać. Tylko świat nadal pozostawał smutny, że to właśnie od mojego patrzenia wszystko zaczęło rosnąć. Że ludzkość zaczęła rozbrzmiewać. Chciałbym po ludzku zapalić papierosa i pogadać z tobą jak gość.    Panie, proszę Cię, bardzo Cię proszę. Kiedy Ty tu jesteś, mnie tam nie ma.    Kurtyna spojrzeń unosi się do góry, lecz tylko wtedy, gdy się modlę — szczerze się modlę. Modlę się oczami, modlę się słowem, rękoma i całym ciałem. Kiedy padam do Twych stóp. Kiedy pomagam Ci nawet wtedy, gdy tego nie chcesz, widzę ten sam grymas na twarzy całego świata.    Co u Ciebie… chyba to tyle.
    • @bronmus45 ciekawe. jest prawdą, że o godność trzeba dbać
    • Uderzam ci do głowy grzesznym kaprysem, zamkniętym w ciężkim krysztale. Sącz mnie powoli, aż krew zacznie szumieć złotem. Perlę się jak kawior - ziarnem, które przeklęło światło. Porzuć tę nudną delikatność. Zmiażdż mnie leniwie, niech zostanie po mnie słona otchłań. Rozpuszczam się niczym gęsty, nocny balsam - cień plantacji, który więzi twój oddech. Liczy się tylko taka chwila, w której mój mrok stapia się z twoim znużeniem. Pulsuję ciężkim szkarłatem - purpurą gorączki. Kiedy mnie smakujesz, staję się żarem, który trawi, lecz nie zostawia blizn. Chłoń mnie. Sącz mnie. Wdychaj to duszne opium przed upadkiem. Będę twoim spleenem. I tym, co go ukoi.  
    • @Leszek Piotr Laskowski  natura jest najpiękniejszym artystą świata, np. płatki śniegu- tak ich wielość- i każdy inny.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...