splećmy się palcami stóp
w zakamarkach pod kolanami
skryłam niecierpliwość
linie bywają różne
wygięte w łuk na plecach
proste w obojczykach
odnajdziemy je wszystkie
odmierzając na łokcie
pergamin skóry
napięty jak cięciwa
pod paznokciem
skóra zaczerwieni się mocno
krzyk ostry
jak krawędź prześcieradła
przetnie ciszę na pół
zszyjemy ją na nowo
kiedy oddech odfrunie