Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Michał Pawica

Michał Pawica

Płynąc do Bizancji 

William Butler Yeats 


I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli kipią i makreli.

Ci, co poczęci, zrodzeni, odeszli,

Wszystko stworzenie - trwa w swej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło bez reszty
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej wytarta jej doczesna szata.

O tej śpiewu szkole pieją już peany -
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
Wśród ścian złocistemi cieknących wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - z chuci chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,

Samo nie wie, czym jest - Nike, więc mnie skoro
Ku arcydziełom wieczności poprowadź.

IV
Zrzuciwszy tę postać, będę mógł zapomnieć
O cielesnym kształcie, marnych ziemskich istnień
- Wziąć ten, który ukuł alchemik nadworny

Ze złotego kruszcu, emalii wybornej,

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy
Lub z gałęzi złotej górne głosił hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych.

Michał Pawica

Michał Pawica

Płynąc do Bizancji 

William Butler Yeats 


I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli kipią i makreli.

Ci, co poczęci, zrodzeni, odeszli,

Wszystko stworzenie - trwa w swej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło bez reszty
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza rogata 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej wytarta jej doczesna szata.

O tej śpiewu szkole pieją już peany -
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
Wśród ścian złocistemi cieknących wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - z chuci chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,

Samo nie wie, czym jest - Nike, więc mnie skoro
Ku arcydziełom wieczności poprowadź.

IV
Zrzuciwszy tę postać, będę mógł zapomnieć
O cielesnym kształcie, który ziemia tworzy
- Wziąć ten, który ukuł alchemik nadworny 

Ze złotego kruszcu, emalii wybornej,

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy
Lub z gałęzi złotej górne głosił hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych.

Michał Pawica

Michał Pawica

Płynąc do Bizancji 

William Butler Yeats 


I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli

kipią i makreli.

Ci, co poczęci, zrodzeni, odeszli,

Wszystko stworzenie - trwa w swej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło bez reszty
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza rogata 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej wytarta jej doczesna szata.

O tej śpiewu szkole pieli już peany -
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
Wśród ścian złocistemi cieknących wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - z chuci chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,

Samo nie wie, czym jest - Nike, więc mnie skoro
Ku arcydziełom wieczności poprowadź.

IV
Tę postać zrzuciwszy, będę mógł zapomnieć
O cielesnym kształcie, które ziemia tworzy
- Powziąć ten, który ukuł alchemik nadworny 

Ze złotego kruszcu, emalii wybornej,

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy
Lub z gałęzi złotej górne głosić hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych.

Michał Pawica

Michał Pawica

To nie kraj dla starców. Wokół, młodzi w pląsach,
Ponad mną ptaków słodkie trele —
Ta odchodząca pieśń — a wśród ich harców 
Wody kipią od łososi i makreli:

Wszyscy, co poczęci, narodzeni, odeszli,
Wszelkie stworzenie igra przez rok okrągły.
W  zmysłowym tańcu zgubiło bez reszty
Monumenty odwiecznej ludzkiej mądrości.

II
Starzec nic nie może: jest jak w łachmanach
Na wróble strach, lecz dusza uparta
W śpiew i w tan, tym bardziej uradowana
Im bardziej wytarta jej doczesna szata

To szkoła śpiewu z najbardziej poszukiwanych -
Zachwyt nad dziełami myśli  splendoru;
Więc przemierzyłem morza, oceany
Aż do Bizancji najświętszego dworu

III
O mędrcy niosący wieczny boski ogień 
Jakby ścian złocistemi arabeskami
w wieczny wir zanurzeni - wręczcie mi ów  olimpijski płomień 
I bądźcie  mej duszy śpiewu mistrzami

Wypalcie me serce do cna - z pożądliwości chore
I w zwierzęciu więzione konającym
Nie wie, czym jest; i  mnie skoro
prowadźcie ku arcydziełom wieczności.

IV
Wyzwolony z tej formy, nigdy nie przybiorę
Cielesnego kształtu żadnego z natury tworów,
-  tylko ten, który wykuł z  emalii wybornej
I szlachetnego kruszcu złotnik nadworny
Co  ma cesarza strzec ode snu
Lub z  gałęzi złotej  Bizancjum panom piać hymny
O czasach  przeszłych, mijających, przyszłych

Michał Pawica

Michał Pawica

I.
To nie kraj dla starców. Wokół, młodzi w pląsach,

Ponad mną ptaków słodkie trele —

Ten ginący gen — a wśród ich harców 
Wody kipią od łososi i makreli:

Wszyscy, co poczęci, narodzeni, odeszli
Wszelkie stworzenie igra przez rok okrągły.
W  zmysłowym tańcu zgubiło bez reszty
Monumenty odwiecznej ludzkiej mądrości.

II
Starzec nic nie może: jest jak w łachmanach
Na wróble strach, lecz dusza uparta
W śpiew i w tan, tym bardziej uradowana
Im bardziej postrzępiona jej doczesna szata

To szkoła śpiewu najbardziej godna -
Zachwyt nad monumentami dawnego  splendoru;
Więc przemierzyłem oceany i morza
Aż do Bizancji najświętszego dworu

III
O mędrcy niosący wieczny boski ogień 
Jakby ścian złocistemi arabeskami
w wieczny wir zanurzeni - effectuée le wręczcie mi ów  olimpijski płomień 
I bądźcie dla mej duszy śpiewu mistrzami

Wypalcie me serce do cna, bo z pożądliwości chore /płomień
I w zwierzęciu więzione konającym
Nie wie, czym jest; i  mnie skoro
prowadzcieKu arcydzieła wieczności.

IV
Wyzwolony z tej formy, nigdy nie przybiorę
Cielesnego kształtu żadnego z natury tworów,
-  tylko ten, który wykuł z  emalii wybornej
I szlachetnego kruszcu złotnik nadworny
Co  ma cesarza strzec ode snu
Lub z  gałęzi złotej  Bizancjum panom piać hymny
O czasach  przeszłych, mijających, przyszłych

Michał Pawica

Michał Pawica

I.
To nie kraj dla starców. Wokół, młodzi w pląsach,

Ponad mną ptaków słodkie trele —

Ten ginący gen — a wśród ich harców 
Wody kipią od łososi i makreli:

Wszyscy, co poczęci, narodzeni, odeszli
Wszelkie stworzenie igra przez rok okrągły.
W  zmysłowym tańcu zgubiło bez reszty

Monumenty odwiecznej ludzkiej mądrości.

II
Starzec nic nie może: jest jak w łachmanach
Na wróble strach, chyba że jego dusza
Klaszcze i śpiewa, tym głośniej
Im bardziej postrzępiona jego doczesna szata

A szkoła śpiewu najświetniejsza
To zachwyt nad monumentami dawnego  splendoru;
Więc przepłynąłem oceany i morza

Aż do Bizancjum najświętszego dworu

III
O mędrcy niosący wieczny boski ogień 
Jakby murów złocistemi arabeskami
w wieczny wir zanurzeni - przekażcie mi ów święty olimpijski płomień 
I bądźcie dla mej duszy śpiewu nauczycielami

Wypalcie me serce do cn, bo z pożądliwości chore 
I w zwierzęciu więzione konającym
Nie wie, czym jest; i  mnie poprowadzcie
Ku arcydzieła wieczności.

IV
Wyzwolony z tej formy, nigdy nie przybiorę
Cielesnego kształtu żadnego z tworów przyrody,
Lecz tylko ten, który wykuł antyczny grecki złotnik
Ze szlachetnego złota i  emalii wybornej
By ode snu powstrzymać usypiającego cesarza
Lub usadowić na złotej gałęzi, by śpiewał
Dla panów i dam Bizancjum
O tym, co przeszło, przemija, lub przyjdzie..

Michał Pawica

Michał Pawica

I.
To nie miejsce dla starców. Wokół mnie młodzi w pląsach,

nade mną ptaków trele —

Ten ginący gatunek — wśród ich harców 
Wody kipiące od łososi i makreli

Wszyscy, co poczęci, narodzeni, odeszli
Wszelkie stworzenie igra przez rok okrągły.
Zagubiobe w tańcu zmysłowym zapomniało bez reszty

Monumenty odwiecznej ludzkiej mądrości.

II
Starzec nic nie może:

jest jak w łachmanach
Na wróble strach,

chyba że jego dusza
Zaklaszcze i zaśpiewa, tym głośniej
Im bardziej postrzępiona jego doczesna szata

A szkoła śpiewu najświetniejsza
To zachwyt nad monumentami dawnego  splendoru;
Więc przepłynąłem oceany i morza

Aż do Bizancjum najświętszego dworu

III
O mędrcy niosący wieczny boski ogień 
Jakby w murów złocistemi arabeskami
w wieczny wir zanurzeni Przekażcie mi ów święty olimpijski płomień 
I bądźcie dla mej duszy śpiewu nauczycielami

Wypalcie do cna moje serce; bo z pożądliwości chore 
I uwięzione w zwierzęciu konającym
Nie wie, czym jest; i  mnie poprowadzcie
Ku arcydzieła wieczności.

IV
Wyzwolony z tej formy, nigdy nie przybiorę
Cielesnego kształtu żadnego z tworów przyrody,
Lecz tylko ten, który wykuł antyczny grecki złotnik
Ze szlachetnego złota i  emalii wybornej
By ode snu powstrzymać usypiającego cesarza
Lub usadowić na złotej gałęzi, by śpiewał
Dla panów i dam Bizancjum
O tym, co przeszło, przemija, lub przyjdzie..

Michał Pawica

Michał Pawica

I.
To nie miejsce dla starców. Młodzi
W beztroskich pląsach, nad głową, ćwierkot ptaków
—Ten ginący gatunek — przy ich śpiewie,
Łososie, morza pełne makreli,

Wszystko, co poczęte, narodzone, odeszłe,
Wszelkie stworzenie sławi przez rok okrągły.
Zagubieni w tańcu zmysłowym  zapomnieli bez reszty odwieczne monumenty ludzkiej mądrości.

II
Starzec nic nie może:

jest jak w łachmanach
Na wróble,

strach, chyba  że jego dusza
Zaklaszcze w dłonie, zaśpiewa, tym głośniej
Im bardziej postrzępiona jego doczesna szata

A szkoła śpiewu najświetniejsza
To zachwyt nad monumentami dawnego  splendoru;
Więc morza przepłynąłem by przybyć
Do Bizancjum najświętszego  dworu

III
O mędrcy dzierżący ten boski płomień
Jakby w murów złocistej runi,
w wieczny wir zanurzeni Przynieście mi święty ogień
I bądźcie nauczycielami śpiewu dla mej duszy.

Wypalcie do cna moje serce; bo chore od pożądania
I uwięzione w zwierzeciu konającym
Nie wie, czym jest; i  mnie zaprowadzćcie
Do arcydzieła wieczności.

IV
Wyzwolony z tej formy, nigdy już nie przybiorę
Cielesnego kształtu żadnego z tworów przyrody,
Lecz tylko ten, który wykuł antyczny grecki złotnik
Ze szlachetnego złota i  emalii wybornej
By ode snu powstrzymać usypiającego cesarza
Lub usadowić na złotej gałęzi, by śpiewał
Dla panów i dam Bizancjum
O tym, co przeszło, przemija, lub przyjdzie..

Michał Pawica

Michał Pawica

I.
To nie jest kraj dla starców. Młodzi
W swych objęciach, na drzewach ptaki,
—Ten ginący gatunek— przy ich śpiewie,
Łososie, morza pełne makreli,

Wszystko stworzenie sławi przez rok okrągły
Wszystko, co się poczyna, rodzi się i odchodzi.
Upojeni tą zmysłowa pieśnią wszyscy zapomnieli
Monumenty odwiecznej  mądrości.

II
Stary człowiek nic nie może, jest jak obdarty strach na wróble, o ile jego dusza
Nie zaklaszcze w dłonie i zaśpiewa, coraz głośniej
Na każdy strzęp swej doczesnej szaty,

A nie ma lepszej szkoły śpiewu, niż zachwyt 
Przed monumentami swej dawnej wspaniałości;
I dlatego przepłynąłem morza, by przybyć 
Do najświętszego Bizancjum.

III
O mędrcy trwający w świętym, boskim płomieniu 
Jakby w złocistej mozaice murów,
Przybądźcie ze świętym ogniem, w wieczny wir zanurzeni 
I bądźcie nauczycielami śpiewu dla mej duszy.

I wypalcie do cna me serce;  Bo chore od pożądania
I uwięzione w konającym zwierzu
Nie wie, czym jest; i  mnie zaprowadzćcie
W dzieło sztuki wieczności.

IV
Wyzwolony z tej formy, nie przybiorę już nigdy
Cielesnego kształtu żadnego z tworów natury,
Lecz tylko tę, którą wykuwał grecki złotnik
Ze szlachetnego złota i wybornej emalii
By zmęczonego cesarza powstrzymać ode snu;
Lub usadowić na złotej gałęzi, by śpiewał 
Dla panów i dam Bizancjum
O tym, co przeszło, przemija, lub przyjdzie.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...