Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Czarek Płatak

Czarek Płatak

fosfeny 

 

przejdzie świt na który czekałem 

przejdzie ta która będzie wiedzieć 

przeminą wieczory deszcz skreślać 

                                          przestanie 

kręgi światła latarń drży pole przy polu 

w sadach ponad miastem wstanie dzień 

w który się nie wsunę przetoczy się sen

za którym pofrunę 

 

                                             będzie lato 

 

kwiaty wzbiorą pod językiem 

kiedy cię usłyszą 

pachnie jak petrichor 

 

zmierzch spadnie choć będę 

odginał mu palce znikną ślady 

ale palić nie przestaną pręgi 

oczy zgasną z oknami kamienic 

wybije mi północ choć

                                   

                                       minie południe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czarek Płatak

Czarek Płatak

fosfeny 

 

przejdzie świt na który czekałem 

przejdzie ta która będzie wiedzieć 

przeminą wieczory deszcz skreślać 

                                             przestanie 

kręgi światła latarń drży pole przy polu 

w sadach ponad miastem wstanie dzień 

w który się nie wsunę przetoczy się sen

za którym pofrunę 

 

                                             będzie lato 

 

kwiaty wzbiorą pod językiem 

kiedy cię usłyszą 

pachnie jak petrichor 

 

zmierzch spadnie choć będę 

odginał mu palce znikną ślady 

ale palić nie przestaną pręgi 

oczy zgasną z oknami kamienic 

wybije mi północ choć

                                   

                                       minie południe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czarek Płatak

Czarek Płatak

fosfeny 

 

przejdzie świt na który czekałem 

przejdzie ta która będzie wiedzieć 

przeminą wieczory deszcz skreślać 

                                               przestanie 

kręgi światła latarń drży pole przy polu 

w sadach ponad miastem wstanie dzień 

w który się nie wsunę przetoczy się sen

za którym pofrunę 

 

                                             będzie lato 

 

kwiaty wzbiorą pod językiem 

kiedy cię usłyszą 

pachnie jak petrichor 

 

zmierzch spadnie choć będę 

odginał mu palce znikną ślady 

ale palić nie przestaną pręgi 

oczy zgasną z oknami kamienic 

wybije mi północ choć

                                   

                                       minie południe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czarek Płatak

Czarek Płatak

fosfeny 

 

przejdzie świt na który czekałem 

przejdzie ta która będzie wiedzieć 

przeminą wieczory deszcz skreślać 

przestanie 

kręgi światła latarń drży pole przy polu 

w sadach ponad miastem wstanie dzień 

w który się nie wsunę przetoczy się sen

za którym pofrunę 

 

                                             będzie lato 

 

kwiaty wzbiorą pod językiem 

kiedy cię usłyszą 

pachnie jak petrichor 

 

zmierzch spadnie choć będę 

odginał mu palce znikną ślady 

ale palić nie przestaną pręgi 

oczy zgasną z oknami kamienic 

wybije mi północ choć

                                       minie południe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...