wstęp do zabaw
blady przez księżyc
i pył z światła pod nim
zgrzyta zębami w jego
ustach chrzęści jak gdyby
miało się coś wysypać
trzask szum stuk puk
połyknij gwiazdę z oceanem
połyknij śmierć tak
wciska się w język
dotykasz i czujesz
wychodząc naprzeciw
to przecież twój wiersz
dostrajasz tony nadajesz
barwę