Cień ciszy zasuwa firany
Na widok świeżych snów
Wciąż pragnie Twojej ciemności
Lecz Ty nie jesteś przecież mój
Na niebie zawisły czarne ubrania
W jednym z moich snów
Byłam tak blisko ramię w ramię
Z ciszą, w ciemności zakochana
Oddałabym wszystko
Co zgromadziłam w skarbcach świata
By na chwilę krótką
Pobyć z życiem całkiem sama
Oddałabym się ciemności
Wciąż będąc w Tobie zakochana
Chłonąc słowa jak stary zwój
Lecz Ty nie jesteś przecież mój
Miłość mnie rozsiała po krańce snu
Tam znaleść siebie mam
Na drodze zgubnej
Poznając w ciemności Twoją twarz
I nic tak nie rozproszy mojej duszy
Jak kolce dzikiej róży
Zawieszonej nad głową mędrca
Co odnalazł w smutku dom
Pragnę zaciemnić się pod pokrywą
Stłoczonej pary żalu i prawdy
Później opłakiwać siebie
Widząc tak głęboką ciemność
Ty poszerzasz mój horyzont
Wciągasz do mrocznej dziupli
Czasem czuję, jakbyś był blisko
Jakbyś dłonią zakrywał mi oczy
Już mnie nie drażni półmrok
A mógłby kopać pode mną dół
Kochać pragnę Twoją ciemność
Lecz Ty nie jesteś przecież mój