Wczytuję się tutaj w pewien tragizm. Ta nieuchronność losu jest pewnego rodzaju pułapką dla bohatera — pułapką w której póki co pasuje mu "śnić".
Kiedy sen się kończy, a śmierć przychodzi po swoje, zaczyna się walka. Paradoksalnie walcząc z przeznaczeniem pod lir wciąż je wypełnia.