Jest w pewnym mieście cud ulica
nie powiem jakim - nie powiem gdzie,
a na ulicy jest automat
kto chce niech wierzy, nie chce to nie
Przykładasz oczko, bo jest dziurka
i wrzucasz grosik, a może dwa,
na cud dziewczynie, cud bielizna
im więcej wrzucisz, ona mniej ma.
Więc desperacko po kieszeniach
gonisz za groszem prawie w mękach,
znajdujesz wreszcie ten ostatni
no, zaraz będzie rozebrana
Pod automatem - jest wgłębienie
niejeden klękał na kolanach,
bo za ostatnią twą monetą
dziewczyna owszem - lecz ubrana.
Pyszna zabawa z podnieceniem
każda kobieta winna przyznać,
więcej radochy z rozbierania
niźli z golizny, ma mężczyzna.