prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
przydrożne wierzby
poogławiane wdowy
zwodzą kształtami
prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
przydrożne wierzby
poogławiane wdowy
zwodzą kształtami
prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
prastara wierzba
trwa bioluminescencja
w spróchniałej dziupli
Spoko, nie musisz się tłumaczyć z wiersza - pytałam z ciekawości. A wiersz, który dałoby się w pełni wyjaśnić, chyba i tak przestałby być wierszem. :)
Jeśli już, to spróbuję dopowiedzieć sobie sama - widzę tu właściwie dwa mity, które się ze sobą zazębiają. Jeden to mit "bezpiecznego niebezpieczeństwa" - że dziki, nieuchwytny mężczyzna pociąga właśnie dlatego, że bliskość mu nie grozi - "kocham go, bo jest niebezpieczny, więc nic mi nie grozi". Drugi to odwrócenie mitu o miłości, która uzdrawia rannego - tu "wyrwane serce" jest tylko gwarancją spokoju, bo nie ma już czego skrzywdzić.
Razem wychodzi z tego coś jak teoria unikania w przebraniu pożądania - ale to tylko moje skojarzenia.
Tak czy inaczej - fajnie, że zostawiłeś temat otwarty, zamiast zamykać go jedną odpowiedzią.
Pozdrawiam. :)