4 godziny temu, andrew napisał(a):nie mogę sobie
tylko poradzić
z wewnętrznym głosem
podświadomością
która chce
pokazać sens
prawdę …
a ja
ja ją mijam …
Jest dokładnie na odwrót.
To podświadomość nie może poradzić sobie z podmiotem, który zalewa ją kolejnymi betonowymi kopułami, jak dymiący reaktor. A tenże jest nie do ugaszenia i zawsze upomni się o swoje.
4 godziny temu, andrew napisał(a):spojrzenie zza lustra
nie znajduje odbicia
chciałoby zajrzeć
do myśli
a tam jak zawsze
remanent
Nawiązanie do psychologii głębi pokazuje zdezorganizowanie podmiotu, któremu już pomieszały się maski i tarcze.
4 godziny temu, andrew napisał(a):nie pomaga słońce
budzące zeschnięte
konary drzew do życia
wyjmuje liście na światło
jak magik
królika z kapelusza
nie zgaduję
skąd się tam wzięły
wszystko wiem
Przyroda nie jest w tym utworze źródłem poznania - ani własnych praw (praw natury), ani samego siebie (czyli człowieka przez człowieka). Jej przewidywalność nudzi i odbiera naturalną ciekawość świata oraz pragnienie rozwoju duchowego. Odkrywanie tajemnic nie sprawia radości, gdy nie ma już nic do odkrycia w rzeczywistości dawno rozszyfrowanych kuglarskich sztuczek.
To utwór o próbie zdefiniowania własnego statusu wobec wewnętrznego chaosu i zewnętrznej deprywacji poznawczej. Dwie ślepe uliczki - empiryzm i psychoanaliza nie dają jednoznacznej odpowiedzi na problemy ontologiczne (czyli o sens, prawdę, itd.) Kluczem byłoby dotarcie do wspomnianego przeze mnie na wstępie reaktora, do samego jądra ciemności.
Junga poczytaj.
AH