nie żyję po to
żeby pisać
a jednak
piszę
raczej po to
żeby żyć
nie żyję po to
żeby pisać
a jednak
piszę
raczej po to
żeby żyć
nie żyję po to
żeby pisać
a jednak
piszę
lecz raczej po to
żeby żyć
nie żyję po to
żeby pisać
a jednak
piszę
lecz raczej po to
żeby żyć
mój głos nie jest już głosem
staje się szczeliną
z której wypadają głoski
słowa jakby wyssało z nich powietrze
wracają głuchym podmuchem
po nim próżnią
światy się nie zamykają
one zarastają błoną
to nie zapadanie
to smakowanie pustki
otchłań wzywa po imionach
lecz to nie imiona tylko pnącza
po nich porusza się śmierć
niezgrabnie liście strąca