Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wchodzę do pokoju, w którym nikt nie czeka,

choć na stole wciąż leżą moje własne klucze.

Patrzę na swoje odbicie w szybie piekarnika –

jakaś obca twarz, której już się nie uczę.

Zmieniłem się w kogoś, kto tylko obsługuje ciało:

karmi je, kładzie spać, ubiera w czyste rzeczy,

ale w środku, pod skórą, nic się nie ostało,

żadnej myśli, której mógłbym zaprzeczyć.

Na klatce schodowej sąsiad pyta: „co słychać?”,

a ja mam w gardle tylko suchy piach i żwir.

Udaję, że szukam kluczy, żeby nie oddychać

tym samym powietrzem, co ten ludzki wir.

Świat jest za szybą. Jest jak telewizor,

w którym ktoś wyłączył dźwięk i kolory.

Wszyscy dokądś biegną, coś widzą, coś słyszą,

ja tylko sprawdzam, czy zamek jest skory

zamknąć mnie szczelnie przed każdym pytaniem.

Znowu patrzę na telefon. Świeci pustym ekranem.

Nikt nie pisze, bo przestałem odpisywać pierwszy.

To nie jest ból, który krzyczy nad ranem,

to jest ból, który cicho układa się w wiersze,

żeby potem spłonąć w koszu na pulpicie.

Zostałem cieniem na własnym podwórku.

Tak wygląda moje – nie moje – życie:

powolne ścieranie się kredy na murku,

którą ktoś kiedyś napisał moje imię,

a teraz deszcz płucze je, aż całkiem zginie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...