czarna orchidea
lata dziewięćdziesiąte - łąka polnych kwiatów
niekończące się lato
i czarna orchidea
ukrywam ją przed różowymi
świnkami z fajansu
bo dziś wszystko rytmem umc umc
nawet amen
i spiritus sanctus
czarna orchidea
lata dziewięćdziesiąte - łąka polnych kwiatów
niekończące się lato
i czarna orchidea
ukrywam ją przed różowymi
świnkami z fajansu
bo dziś wszystko rytmem umc umc
nawet amen
i spiritus sanctus
czarna orchidea
lata dziewięćdziesiąte - łąka polnych kwiatów
niekończące się lato
i czarna orchidea
ukrywam ją przed różowymi
świnkami z fajansu
bo dziś wszystko rytmem umc umc
nawet amen
i spiritus sanctus
czarna orchidea
lata dziewięćdziesiąte - łąka polnych kwiatów
niekończące się lato
i czarna orchidea
ukrywam ją przed różowymi
świnkami z fajansu
bo dziś wszystko rytmem umc umc
nawet amen
i spiritus sanctus
Szedłem przez ulicę z bukietem kwiatów.
Będąc w parku niosłem kwiaty.
Przechodziłem obok świątyni,
sypałem płatki kwiatów.
Na miejskiej polanie zbierałem kwiaty.
Ludzie śmiali się zemnie,
ja uśmiechałem się wdzięcznie.