Twoje tajemnice śpią w załomach świtu,
w cieniu dłoni zamkniętej na wpół.
Nie pytam, milczenie jest miękką przystanią,
gdzie słowa toną bez śladu.
Moje tajemnice wędrują po zmierzchu,
przyczajone w oddechu nocy.
Nie zdradzam, cisza ma kształt cienia,
który splata się z twoim snem.
Spotykają się czasem przypadkiem
na krawędzi spojrzeń.
Pod powiek drżeniem.
Lecz nie padają pytania,
nie trzeba odpowiedzi.
Ty wiesz, ja wiem.