Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Nata_Kruk

Nata_Kruk

 

               Jedna z wielu

 

 

Mała Wysoka, prawie 2430 m.n.p.m. 
Powracała wspomnieniem jak bumerang...
dziś po latach ponownie przewijam ten film.

 

O brzasku już upał - zmora - duża wilgotność 
kleiła ubrania do skóry. Gdy nogi dzielnie niosły 
ciało i plecak, w głowie żonglerka - jasny gwint, 
co ja tu robię - chciałam deszczu, żeby obmył chwile. 
Nad szczytem kłębił się granat nieba i... 
 

 

... ze zdumieniem odkryłam, że w ciągu minuty 
można przemoknąć do kostki guzicznej i co dziwne, 
z zawiązanych solidnie butów tryskały źródełka...
rozbawiło mnie to. Hałas opadów - wody i gradu - 
unicestwiał  rozmowy, grzmiało, raz po raz huk 
wyładowań i... ten specyficzny swąd.

 

Szybka decyzja - spadamy w dół - na zakolach
sprawdzian, czy podeszwa trzyma szlak - trzymała.
Mijaliśmy niewielki nawis skalny, pod nim... 
chyba rodzice i skulone z przerażenia dzieciaki. 
Nawałnica kradła widoczność, a telefon ani jęknął, 
gdy podtapiał się w kieszeni kurtki.

 

Po jakimś czasie niebo zjaśniało, ulżyło, ale 
do końca jeszcze... Zieleń drzew koiła oczy
po burzy, słońce suszyło co mokre, a odgłosy 
ptaków poluzowały szyki i... nagle krzyk 
- ałaaaa ! powaliło mnie - co się dzieje - 
ostrożna próba wstania - no tak, znowu kolano. 

 

Teraz w tempie ślimaka na przystanek, szczęśliwie 
podjechał zbłąkany bus zgarniając spóźnialskich.
Nazajutrz badanie oraz lista zaleceń... a góra...
nie aż taka wysoka, a emocji nie poskąpiła. Udało się.
We mnie głosik jeszcze długo szeptał - warto było,
chociażby po to, żeby spojrzeć na panoramę Tatr.

 

 

 kwiecień, 2026

 

 

 

IMG_0043.jpg

IMG_0065.jpg

 

 

Nata_Kruk

Nata_Kruk

 

               Jedna z wielu

 

 

Mała Wysoka, prawie 2430 m.n.p.m. 
Powracała wspomnieniem jak bumerang...
dziś po latach ponownie przewijam ten film.

O brzasku już upał - zmora - duża wilgotność 
kleiła ubrania do skóry. Gdy nogi dzielnie niosły 
ciało i plecak, w głowie żonglerka - jasny gwint, 
co ja tu robię - chciałam deszczu, żeby obmył chwile. 
Nad szczytem kłębił się granat nieba i niemal... 
w jednej chwili zaczęło się...

 

Ze zdumieniem odkryłam, że w ciągu minuty 
można przemoknąć do kostki guzicznej i co dziwne, 
z zawiązanych solidnie butów tryskały źródełka...
rozbawiło mnie to. Hałas opadów - wody i gradu - 
unicestwiał  rozmowy, grzmiało, raz po raz huk 
wyładowań i... ten specyficzny swąd.

 

Szybka decyzja - spadamy w dół - na zakolach
sprawdzian, czy podeszwa trzyma szlak - trzymała.
Mijaliśmy niewielki nawis skalny, pod nim... 
chyba rodzice i skulone z przerażenia dzieciaki. 
Nawałnica kradła widoczność, a telefon ani jęknął, 
gdy podtapiał się w kieszeni kurtki.

 

Po jakimś czasie niebo zjaśniało, ulżyło, ale 
do końca jeszcze... Zieleń drzew koiła oczy
po burzy, słońce suszyło co mokre, a odgłosy 
ptaków poluzowały szyki i... nagle krzyk 
- ałaaaa ! powaliło mnie - co się dzieje - 
ostrożna próba wstania - no tak, znowu kolano. 

 

Teraz w tempie ślimaka na przystanek, szczęśliwie 
podjechał zbłąkany bus zgarniając spóźnialskich.
Nazajutrz badanie oraz lista zaleceń... a góra...
nie aż taka wysoka, a emocji nie poskąpiła. Udało się.
We mnie głosik długo jeszcze szeptał - warto było,
chociażby po to, żeby spojrzeć na panoramę Tatr.

 

 

 kwiecień, 2026

 

 

 

IMG_0043.jpg

IMG_0065.jpg



×
×
  • Dodaj nową pozycję...