Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Intersubiektywny

Intersubiektywny

Ludobójstwo masowe?

Wysokie podatki?

Nierówności klasowe?

Na tyranię znaczące zadatki?

 

To wszystko naturalne klęski przecie

To wszystko bez wątpienia wyolbrzymienie

To wszystko wina Ich,nie wiecie?

To wszystko nie powinno targać wasze sumienie

 

Ten głód z zamierzchłych lat

Ta wojna z bezsensownych strat

 

I wreszcie,cała ta niesprawiedliwość 

To ich do śmierci nieposkromiona miłość 

 

Oni bowiem diabły z rogami

Oni bowiem Prawdy wrogami

 

A Prawda względnością się stała

A nauka jej kształtowania ni duża,ni mała


 

Każda katastrofa może stać się wypadkiem

A każdy triumf osiągnięciem nie przypadkiem.

Intersubiektywny

Intersubiektywny

Ludobójstwo masowe?

Wysokie podatki?

Nierówności klasowe?

Na tyranię znaczące zadatki?

 

To wszystko naturalne klęski przecie

To wszystko bez wątpienia wyolbrzymienie

To wszystko wina Ich,nie wiecie?

To wszystko nie powinno targać wasze sumienie

 

Ten głód z zamierzchłych lat

Ta wojna z bezsensownych strat

 

I wreszcie,cała ta niesprawiedliwość 

To ich do śmierci nieposkromiona miłość 

 

Oni bowiem diabły z rogami

Oni bowiem Prawdy wrogami

 

A Prawda względnością się stała

A nauka jej kształtowania ni duża,ni mała

Każda katastrofa może stać się wypadkiem

A każdy triumf osiągnięciem nie przypadkiem.

  • Ostatnio w Warsztacie

    • "Gdy wejdziecie na ścieżkę", rzekł Hades

      "Odwrócić się nie będzie ci dane"

      Poeta przytaknął: "Choć serce ze strachu drży

      A lico zapewne mam blade

      Zaszedłem tak daleko - dam radę".

       

      On rusza przodem - ona w ślad za nim

      Tył jego głowy w podróż ją prowadzi

      Zszedł po nią do piekieł i o nią się martwi

      Lecz jeden zły krok i na zawsze ją straci

       

      Wierna, oddana, lecz dłuży jej się droga

      Wytęża wzrok w nieprzeniknionych ciemnościach

      Jego złote loki z potylicy spadają na kark

      Chłonie tę sylwetkę, by zabić swój strach

       

      Z radością przyjęła ukochanego przybycie

      Lecz kiełkuje w niej teraz chęć skrycie

      Dowodu miłości jeszcze większego

      Gestu tragicznego i ostatecznego

       

      Lekki ruch głowy interpretuje na opak

      Ptak w niej trzepocze, myśli: "A co jak...?"

      Z każdą sekundą jest coraz gorzej

      I wzywa w myślach: "Pożądania boże!"

       

      Lęk przed spojrzeniem obróciła w pragnienie

      Byłoby to jego troski ostatnie potwierdzenie

      Całą sobą więc krzyczy - tylko nie gardłem

      "Sprawdź, czy tu jestem! Czy uciekłam z czartem!"

       

      Gdy światło już widać w oddali

      Zapowiedź wyjścia, kilku kroków ostatnich

      Rodzi jej się scena przed zmęczonymi oczami

      Jego radości i między nimi ściany

       

      Zawsze posłuszna, czy tym razem też wymusi uśmiech?

      Uda zanurzenie we wspólnych obietnicy uciech

      Jak może znowu czuć się szczęśliwa i kochana?

      Jak może myśleć, że jest chciana?

       

      Czy nie lepiej by było jej zostać w podziemiach

      Gdzie nikt nie odgrywa, nie przerzuca się w pretensjach

      Gdzie znoju swojego nie musi kryć

      Skoro i tak jak nieszczęśliwa żona ma żyć?

       

      Hades przemyślnie w przegranej pozycji ją ustawił

      Nadzieję na życie z ukochanym zabił

      Bo pokochała tego, który by się obrócił

      Który kochałby tak bardzo, że ich przyszłość by odrzucił

       

      Poeta już wyszedł i woła: "Uwaga! Ja, niezwyciężony!

      Za chwilę spojrzę w stronę mej żony!"

      Patrzy; zdziwiony, uśmiech schodzi mu z twarzy

      Jej już bowiem tam nie ma

      W stronę świata umarłych się prędko cofnęła

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...