Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Z Raju tobie płaczę,

Czy Cię jeszcze zobaczę

Czy mi powiesz: tak

 

Powiedziałem: idź

Z miłości, nie z gniewu

Niech ten świat twój będzie

Do końca oddechu

 

Nie z winy, z miłości

Dałem świat, byś gościł

Ty go wymarzyłeś

To twój własny raj

 

Twój raj do błądzenia

Do rąk utrudzenia

Do serca studzenia

Do mnie zapomnienia

Byś był i byś wiedział

Więcej niż zrozumiesz

 

Ja na ciebie czekam

Pomagam ci błądzić

Smucić się, radować

Czego tylko pragniesz

Byle byś mnie kochał

 

Ty mnie w księgach stawiasz

W srogą twarz wpotwarzasz

 

Uzbrajasz po zęby

We władzy arkana

A ja jestem twoja

Matka zapłakana

 

Ja cię podzieliłem,

Byś za mną nie tęsknił

Żebyś w drugim szukał

Byś się z nim połączył

Żebyś życie rodził

 

W bólu i radości

Żebyś sam zbudował

 

Ten raj godny siebie

W trudzie i sromocie

W radości,  beztrosce

W tęczy tego świata

Który godny nas

 

Swojego nie oddam

W tobie się nie zmieści

Niech wspomnienia pieści

W dni piękne i noce

Niech ci będzie snem

I rajem nęcącym

Za tobą tęskniącym

 

Kochana, kochany

Tyś z miłości dany

Miłości nie żałuj

Starczy jej dla obu

 

Wierzę, wrócisz do mnie

Jak mnie nie zapomnisz

Jak się nie wyrzekniesz

Nie powiesz mi: nie

 

Ja ci zaufałem

Serce w drogę dałem

Żebyś nie pobłądził

 

Jestem twoją matką

Twoim ojcem jestem

To jest takie proste:

Byłeś. Jesteś. Będziesz.

Po to śmierć ci dałem

Żebyś do mnie wrócił.

 

Jak ja w tobie tęsknię!

                                      /Kobiecie z Kraju Kusz

 

 

 

Edytowane przez LessLove (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Dobry, bo Boży, nie moja wina i zasługa - odpowiadam tylko za własny PR. Ale mam cierpliwość do ludzi i oczekuję tego samego, z życzliwością.

Moim stylem codziennym jest dbałość o własną niedojrzałość/ otwartość, łatwo się dogaduję z "dziećmi od 1 do 40", później/powyżej często okazuję się dla niektórych "niepoważny". Nie poradzę, nie zmienię się. Za to jestem chole*nie... skuteczny w sprawach codziennych i niecodziennych i tu "niepowazność" nikomu nie przeszkadza.

Edytowane przez LessLove (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Bóg mający twarz zapłakanej matki to przejmujący obraz. Sprowadzasz sacrum na ziemię i odczarowujesz mit o srogim Jahwe. Wygnał nas przecież z miłości. Chyba nie potrafiłbym tak kochać jak On ;). Z tą śmiercią też pojechałeś. Sama radość i już się śmierci nie boję. Wiersz jest strumieniem świadomości, a Bóg jakby mniej tajemniczy i groźny.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

@violetta Jesteśmy w podobnej grupie wiekowej. Faktycznie reprezentujesz podobne podejście do ludzi i świata. Ja bardziej eksploruję metafizykę, ale nadążam tez za fizyką kwantową, a ostatnio biorę się za wykorzystanie AI dla tworzenia piosenek. Za kilka tygodni to wykorzystam i coś wrzucę :-)

Opublikowano (edytowane)

@Proszalny Tam Go odczuwam, tak Go znam. Miałem fizyczne i mistyczne doświadczenie bliskości śmierci. Piszę szczerze: śmierci nie ma. Nie dlatego, że jej nie chcę i chcę pocieszać. Dotknąłem i uwierzyłem, a to był dialog bez słów. Powiedziałem, że chcę wrócić, wróciłem. Ale mam bardzo swobodny/przyjazny  stosunek do śmierci. Asystowałem kilku umierającym osobom, zapewniając - mam nadzieję że przekonująco - że śmierci nie ma i nie powinni się bać, bo przejdą w piękną rzeczywistość, może z niej wrócą (inkarnacja) ale na pewno nie przestaną istnieć i na pewno będą odczuwali wszechogarniające bezrozumne szczęście, kiedy zbliżą się do " światła", bo to było światło, do którego, aż po horyzont zmierzały małe obłoczki światła, jak ja - nic tylko radość, poczucie bezpieczeństwa i coś w rodzaju muzyki/wibracji bez melodii, ale piękne i przyjazne...

@violetta Wyłącznie przeboje :-) Gram na gitarze, śpiewam od zawsze, śpiewałem w nieprofesjonalnej grupie...

Edytowane przez LessLove (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@LessLove

 

Mam bardziej materialistyczne podejście do tematu. Mózg w chwili śmierci przypomina wybuch supernowej. Ten moment wydaje się człowiekowi trwać bez końca. Dostajemy to, na co zasłużyliśmy - Ty jesteś dobrym człowiekiem. Są także złe emocje i taki człowiek trafia w momencie śmierci do piekła, w którym tkwił za życia. To jest kara i nagroda.

 

wiosenny wieczór

oddala mnie od śmierci

śpiewają kosy

Opublikowano

@LessLove

 

odnaleźć raj utracony …

Ponieważ z wielkiej tęsknoty, czasami umieramy :) tak go odbieram…wiersz :) 

 

Kim jest kobieta z kraju Kusz ? Kleopatrą? :) 

 

„Była kobietą niebywałej urody a wtedy, gdy jej urok był właśnie w szczytowym rozkwicie, sprawiała zaiste uderzające wrażenie; ponadto miała czarujący głos a za pomocą swych wdzięków potrafiła zjednać sobie każdego. Skoro patrzenie na nią i słuchanie jej sprawiało ogromną przyjemność, ona sama miała zdolność podporządkowywania sobie każdego, nawet znudzonego miłością człowieka, który najlepsze lata miał już za sobą”.  ( Kasjusz Dion ) 

 

pozdrawiam :) 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

@KOBIETA Urok Kleopatry jest legendarny. Łamała serca wodzów. Urodziła Cezarowi Cezariona, pojawiła się w Rzymie obok niego, ale Rzym jej nie chciał, pogardzał nią, odrzucił. 

Dwie rzeczy łączą Kobietę z Kraju z Kleopatrą, Kobieta z Kusz była branką z Dolnego Egiptu, ukochaną wodza, nie faraona. Obie skończyły podobnie - obie się zabiły, nie mówiłem Ci o tym. 

 

Koncepcja wiersza, to oczywiście odwrócenie "Raju utraconego" Miltona. Jest zgodna z moimi przekonaniami: skoro wszystko jest JEDEN, a nauka mówi "nic z niczego", to Stwórca tęskni za Stworzeniem, zrodzonym z Niego. Z tej perspektywy jest logiczne, że uważam Boga za "kobietę"(i mężczyznę jednocześnie). Dlatego człowiek szuka drugiego człowieka, a nie zdaje sobie sprawę, że to tęsknota za Tym Który Jest. Bóg jest "kochankiem", za którym wszyscy tęsknimy.

Edytowane przez LessLove (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


 

nie wiem, może mówiłeś …aż tak uważnie Ciebie nie czytam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

zatem…warto przede wszystkim poszukać…samego siebie!? :) 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...