Z Raju tobie płaczę,
Czy Cię jeszcze zobaczę
Czy mi powiesz: tak
Nie z winy, z miłości
Dałem świat, byś gościł
Ty go wymarzyłeś
To twój własny raj
Powiedziałem: idź
Z miłości, nie z gniewu
Niech ten świat twój będzie
Do końca oddechu
Twój raj do błądzenia
Do rąk utrudzenia
Do serca studzenia
Do mnie zapomnienia
Byś był i byś wiedział
Więcej niż zrozumiesz
Ja na ciebie czekam
Pomagam ci błądzić
Smucić się, radować
Czego tylko pragniesz
Byle byś mnie kochał
Ty mnie w księgach stawiasz
W srogą twarz wpotwarzasz
Uzbrajasz po zęby
We władzy arkana
A ja jestem twoja
Matka zapłakana
Ja cię podzieliłem,
Byś za mną nie tęsknił
Żebyś w drugim szukał
Byś się z nim połączył
Żebyś życie rodził
W bólu i radości
Żebyś sam zbudował
Ten raj godny siebie
W trudzie i sromocie
W radości, beztrosce
W tęczy tego świata
Który godny nas
Swojego nie oddam
W tobie się nie zmieści
Niech wspomnienia pieści
W dni piękne i noce
Niech ci będzie snem
I rajem nęcącym
Za tobą tęskniącym
Kochana, kochany
Tyś z miłości dany
Miłości nie żałuj
Starczy jej dla obu
Wierzę, wrócisz do mnie
Jak mnie nie zapomnisz
Jak się nie wyrzekniesz
Nie powiesz mi: nie
Ja ci zaufałem
Serce w drogę dałem
Żebyś nie pobłądził
Jestem twoją matką
Twoim ojcem jestem
To jest takie proste:
Byłeś. Jesteś. Będziesz.
Po to śmierć ci dałem
Żebyś do mnie wrócił.
Jak ja w tobie tęsknię!
/Kobiecie z Kraju Kusz
