Władysław Podkowiński, Ulica Nowy Świat w Warszawie w dzień letni, 1892, zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie
Na Nowym Świecie
I
Najniedowcześniejszych wspomnień;
Markizy, pergole, surmie,
Konwalie, dalie - rozwarte,
I nieme krzyki begonii,
Bratki i akroteriony.
II
Pelargonie tak widoczne
Z pozycji bruku, dachówki,
Ach, te rozety, wykusze!
Te balkonowe, żeliwne,
Secesje zgniłe koloru.
III
Zieleni, w której ukryte
Te maszkarony, tarasy,
Secesje i pierwszych wspomnień.
Beże i brązy i biele,
Jak lody z kawą w ogrodzie.
IV
O, sole mijo z żelaza,
Szumią drobne liście z tej mgły,
I światła iluzja szklanna.
Nie można być jednak pewnym,
Czy to Złodziej, czy też Panna.
V
Marianny zaśpiew poranny,
Hosanny, Madonny tych lat,
Do Krakowskiego od ronda.
Pył ten z zeszytu poety,
Śródmieścia, mgły, zorze złote.
VI
Zmienia barwę ze srebra
Na ozon piaskowo-złoty,
Tak czysty jak białość karty.
I poszum tak srebrny tylko,
Jak tylko srebrne gołębie.
VII
Na lukarnach i rozetach
Pistacje czy ajerkoniak,
Metonimie pars pro toto.
I totum pro parte przedświt,
Najniedowcześniejszych wspomnień.