Tu woda w wiadrze, gdzie gnój,
albo w misce dziurawej...
Chodź ze mną — w kraj,
co zna tylko pocałunków znój...
Dziewczyna słucha.
Próbuje wiatru tony.
Lecz jej instrument —
własną piersią był przecież strojony...
Tu woda w wiadrze, gdzie gnój,
albo w misce dziurawej...
Chodź ze mną — w kraj,
co zna tylko pocałunków znój...
Dziewczyna słucha.
Próbuje wiatru tony.
Lecz jej instrument —
własną piersią był przecież strojony...
Tu woda w wiadrze, gdzie gnój,
albo w misce dziurawej...
Chodź ze mną — w kraj,
co zna tylko pocałunków znój...
Dziewczyna słucha.
Próbuje wiatru tony.
Lecz jej instrument —
własną krtanią był przecież strojony...
Tu woda w wiadrze, gdzie gnój,
albo w misce dziurawej...
Chodź ze mną — w kraj,
co zna pocałunków znój...
Dziewczyna słucha.
Próbuje wiatru tony.
Lecz jej instrument —
własną krtanią był przecież strojony...
Nie dość, że nie mamy wolnej woli, to jeszcze mamy obowiązek czucia
musimy:
oddychać
myśleć
cieszyć się [sic!]
kochać
Mało tego, nieszczęście w nieszczęściu, Marek Aureliusz zapisuje to jako przywilej
Czy jesteśmy zmuszeni do życia w hipokryzji?
Czy to dychotomia świata?
Kiedy zgodzimy się na własną ciemność?