Melancholia egzystencji
Pootwierane lufty,
przedpotopowe ramy.
Okna, rynny, szczypiorek
i rosnący prawie w drzwiach
Liście wiśni tu szemrzą.
Ciemny granat na niebie
rurki z bitą śmietaną
Moskitiery biel gazy
powietrza jak przed burzą
kompotu porzeczkowego
Tu słonia i Tahiti,
tam może Tuwim z płyty.
Duszno i orientalnie:
szałasu dym z ogniska,
pieczone bulwy z kija.
Dlaczego wróć dopiero?
Bzu ażurowy fiolet...
Granat, wata cukrowa;
na pochodzie daj mi noc.
Tamten wiolonczelista
poświatą miesiąca drży.
Wiatr w kolejnym eonie,
a ja zostanę sama.
Kochana i kochany...
W bojaźni, drżeniu męża,
księżyca...babciu, ciociu
kocie, psie i chomiku.
Aleksander Gierymski, W altanie (1882), ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie / Wikimedia Commons, Domena publiczna.


