Dużo dużo postaci przyszło oglądać
Jak nieprzezroczyści kochankowie
Badają palcami konstrukcję kryształu
Ziarenka cukru z posmakiem siarki
Którą Milton by wybaczył
Jeremiasz Zniknięty patrzy z daleka
Na siebie urodzonego w przeddzień
Urodzin tej która rozkwitła w środku
Niezwykłej zimy a prządki
Czy już wiedzą ile wiosny wpadnie
Przez ćwierćotwarte usta i wypełni kubki
Smakowe po kraniec obłędu
Smok w zapachu elektrycznym
od wetywerii lawendy i ozonu
Chiron zraniony dobrotliwy uroni łzę
By ich przemienić
W czysty strumień fotonów