Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wybacz, że cię zawiodłem,
że nie dałem rady stać na własnych nogach.
Wybacz, że cię opuściłem,
ale decyzja nie była tylko moja. 
Przepraszam za stracone chwile. 
Przepraszam za te lata izolacji. 
Przepraszam, że się pogubiłem 
i że wcale nie miałem racji. 


Tak. Tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem.  
Nigdy nie było łatwo i to od samego początku. 
Ja za dużo czułem i nie potrafiłem pomóc nikomu,
nikogo zadowolić. Jedynie rozczarować.   
I wcale już nie chciałem wracać, wracać w te zatrute ściany, 
ale jakoś musiałem dawać sobie radę i niczego nikomu nic nie zdradzić.  
Nigdy nam się nie przelewało i to także z mojej winy. 
Nie potrafiłem jednak się dopasować, przygnieciony i bezsilny. 
Nie zapominałem jednak nigdy i każdego dnia się starałem. 
Życie boleśnie zweryfikowało wiedzę, emocje i to z kim, kiedy gadałem. 
Tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem. Tak bardzo. 
Tak bardzo nie chciałem być z tym wszystkim sam. Sam. 


Wybacz, że cię zawiodłem,
że nie dałem rady stać na własnych nogach.
Wybacz, że cię opuściłem,
ale decyzja nie była tylko moja. 
Przepraszam za stracone chwile. 
Przepraszam za te lata izolacji. 
Przepraszam, że się pogubiłem 
i że wcale nie miałem racji. 


Tak. Ja naprawdę chciałem mówić wspólnym głosem. 
Związałem przecież całe poszarpane życie z twoim własnym losem. 
Cieszyłem się chwilami, powoli budowałem, bywałem odcięty, 
ale zawsze z tobą nawet jeśli tylko całkiem sam. Sam.
Czy tak powinna wyglądać miłość? Czy świat to wybaczy? 
Tak bardzo chciałem ciebie ochronić, ale nie dawałem rady. 
Aż musiałem się wynieść i wszystko pozostawić. 
Cała reszta to już adwokaci i nie bałem się wszystkiego stracić 
bo najważniejszy jest twój promień, uśmiech i dłoń ciepła. 
Wszyscy siedzieli w sali a ja z tobą na schodach 
bo nie interesowała mnie ta głupia walka o nic nie warte pieniądze. 
A ja tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem. 


Wybacz, że cię zawiodłem,
że nie dałem rady stać na własnych nogach.
Wybacz, że cię opuściłem,
ale decyzja nie była tylko moja. 
Przepraszam za stracone chwile. 
Przepraszam za te lata izolacji. 
Przepraszam, że się pogubiłem 
i że wcale nie miałem racji. 


Przepraszam też za dzisiaj i na tym nie przestanę. 
Przed nami cała przyszłość nawet jeśli nie łatwa 
to i tak pójdziemy ramię w ramię.  

 

 

Opublikowano

@Tectosmith

Świat jest kolorowy tylko dla tych ,którzy uwierzyli, że taki może być. 

Pozostali błądzą w szaro białym, kreowanym przez licznych wizjonerów.

Jeśli nie wrócimy, aby siebie odnaleźć, bez winienia za upadki,będzie trudno.

Ktoś ma nam wybaczyć, zróbmy to pierwsi.

Nie wińmy się za wczoraj.

Otwórzmy oczy na jutro. Dojrzymy powoli ... i kolory.

Oby tak już zostało...

 

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Opublikowano

@andrew
Bo Świat jest kolorowy, ale zawiera także wszystkie odcienie szarości. Każdy ma inne doświadczenia, bo każda droga jest inna. 
Ja nie potrafię sobie wybaczyć i wiem, że to mnie w końcu zabije. 
Dziękuję Andrew za pochyleniem nad wierszem i pozdrawiam dzisiaj słonecznie. 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie na wszystko się ma wpływ, to prawda.

Ale najgorsze jest poczucie bezradności i uleganie mu.

Małe cele potrafią przekonać, że jednak coś od nas zależy.

To chyba nie jest kwestia realnej weryfikacji, tylko nastawienia - uparte przekonywanie własnego mózgu, że jest inaczej, niż myślał dotychczas.

 

 

Edytowane przez vioara stelelor (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cień

       

      Co można znaleźć w tym pojęciu? Pozornie niewiele. Nie będę pisał tu o tym co kto myśli i rozumie pod tym słowem ale co dla mnie stanowi lub jak na mnie wpływa. Cień to może być przesłonięte światło słońca, coś ciemniejszego w przestrzeni za oświetlonym przedmiotem. Powietrze wraz ze swoją właściwością wynikającą ze składu chemicznego i fizycznego etc. jest rzadsze od oświetlanej, gęstszej materii przedmiotu. Można powiedzieć, że wnętrze materii przedmiotu jest ciemniejsze niż powietrza, jako przedmiotu analizy. Można zaryzykować i powiedzieć, że cień bez światła nie istnieje. Pójdę dalej i określę cień jeszcze inaczej: ani światło ani cień nie istnieją bez podmiotu, który również jest materią, a więc przedmiotem nie tylko rozważań. Podmiot dostrzega to zjawisko pod warunkiem, że jest zdrowy, tzn. posiada zdrowe oczy. Jeśli podmiot traci źrenice zapada w nim ciemność. Źrenice – małe otworki w gałce ocznej za szklistą powłoką, przez które wpada światło. Jest to jedyne miejsce w ciele człowieka przez które wpada światło, jest pełne cienia, o bardzo małej powierzchni otworu. Jeśli człowiek zostanie pozbawiony wzroku wskutek nieszczęścia (stanie się ciałem „doskonale” czarnym), jego jaźń zacznie przebywać w ciemności lub w najlepszym razie, przy wykształconym umyśle (notabene dzięki zdolności widzenia) w świecie obrazów z pamięci lub fantazji. Z czasem i jego pamięć, i fantazja będą się zacierały, i rozmazywały, aż przywyknie do kalectwa. Jak wspomniałem nieco wyżej, światło fizyczne wiąże się niemal bezpośrednio ze światłem umysłu, a więc cień jest raczej czymś gorszym w tej kształtującej się powoli hierarchii. To pojęcie nie tylko z zakresu estetyki tj. nauki o pięknie ale również etyki – nauki o zasadach postępowania. Im więcej cienia tkwi w danym podmiocie tym trudniej będzie dokonać danej osobie właściwych wyborów z zakresu choćby konfliktu etyczno-estetycznego. Nie bez powodu łącze tu pojęcia cienia i ciemności, co wydaje mi się pewnego rodzaju podświadomą konsekwencją. Taka domniemywana osoba, zupełnie abstrakcyjna, nie zauważy, że jeśli ktoś nie powiedział jej, iż ładnie wygląda to znaczy, że tego nie zauważył i może poczuć się urażona, podczas gdy w rzeczywistości, to ta osoba rzekomo mało spostrzegawcza może się poczuć urażona podwójnie: bo ktoś taki nie zauważył, że ona zauważyła ale pozostawiła to bez komentarza, ale czuje się lepsza moralnie i ma za złe poprzedniej powierzchowność i niedocenianie jej piękna wewnętrznego czy kultury. Taka sytuacja wywodzi się z cienia, ciemności, nikłego światła. Na czym polega cień takiej sytuacji – pozornie na wyrządzaniu krzywdy sobie nawzajem, z powodów błahych i nie ale w istocie na tym, że taka właśnie rzeczywistość może (i najczęściej tak się staje) zachwiać prawdą, czymś istotnym właśnie. Cień moralny, cień duszy, ciemność etyczna, mrok duszy ludzkiej. Mrok duszy ludzkiej jest następnym stopniem cienia, głębszym niż wyżej zaznaczone, odnoszącym się do etyki i moralności. Wyraźnie odczuwalna ciężkość duszy, ciemność, ciężar gdy sumienie jest wrażliwe, co estetycznie rzecz ujmując, w fantazji może odzwierciedlać się ciemnością we wnętrzu klatki piersiowej. Mroki duszy, rozmaite cienie od tych najgorszych do tych najsubtelniejszych lub lepiej od tych najniebezpieczniejszych… gdzie zło przyciąga mrok, a mrok przyciąga zło. Ciemność gromadzi tych, którzy pragną ukryć zakrwawione zbrodnią dłonie i twarz przed światłem sprawiedliwości, przed wzrokiem drugich; bo czy zbrodniarz jako jedyny posiadając wzrok nie miałby władzy nad tymi, których go pozbawił? Wielu pozbawia ludzi światła i pogrąża w ciemności umysłowej aby w końcu zabrać im światło słońca – gwiazdy i pogrążyć w mroku wiecznym. Mroczne „zwycięstwo”. Także w samej mgławicy spiralnej naszego systemu gwiezdnego więcej jest cienia i ciemności kosmicznej niż światła. Miliardy małych błyszczących punkcików na nocnym niebie to zbyt mało aby uznać, że gwiazdy są czarne. Cień to niedoskonałość światła słonecznego. Cień to kara ale i nagroda, ulga w trudzie pracy, znużeniu od palącego słońca. Cień to cierpienie, bo kto cierpi również szuka cienia, a nawet mroku aby tam dokonać na przykład samobójczego zejścia. Cień to rozpacz. Cień to czerń. Człowiek umierający, chory, podobnie zwierzętom, szuka ustronnego, ciemnego miejsca, gdzie mógłby w samotności odejść z padołu łez i bólu, na zawsze. Nie lubi gwaru, tłoku, zabawy. Barwy świata męczą go i przygniatają bardziej niż cisza, cień czy pustka. Usycha w cieniu przewiewnym trawa polna… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...