Po cóż mi ta wiosna
po co lata i jesienie
wtorki, czwartki i niedziele
epoki i wszystkie ery
Dzisiaj już mi nie potrzeba
żadnych nowych kalendarzy
kiedy wszystko przeminęło
nic się dla mnie nie wydarzy
Bo nie ma już więcej „kiedy”
gdy ja nie chcę już niczego
czemu żeś mnie ty, niebogo
nie wzięła ze sobą w drogę
Słyszę obok twe milczenie
słyszę szept bez dźwięku
brak twojego głosu
brak mojego sensu
Dzisiaj marzę, o czasie
żebyś szybko minął
przestał nas rozdzielać
serce poniewierać
Twoja nieobecność
usprawiedliwiona
a moja tęsknota
jeszcze nie skończona