o bezlitosną do cna naturę
przyszło ci niegdyś zahaczyć swój byt
i pozostałaś …
wbita pazurem
twój płaszcz nieufności chronił na styk
i żyłaś tak między ziemią a chmurą,
wyszarpywałaś uparcie co dnia
dumnej wolności
pióro za piórem,
nie wiedzą, że wolność gorzki ma smak
i w tej krnąbrności, jeszcze tu, wczoraj
przynosząc chwile słodkie jak miód
tkwiłaś – niczyja
i taka moja,
nim zabrał cię zimowy chłód
pamięci wszystkich Istot, które zabrała sroga zima