Dzwoni po uszach drapieżny dzwoneczek,
bo towar rusza. Zacumował okręt.
Choć północ prawie zero: zero, zero,
ostatni wyszedł,
deszcz rdzawy w oknie.
Mgła czy morowe powietrze z piratem —
i ślumpa przecieka
przed paczkomatem.
Z księżyca — dyliżans. Tarantowaty
z pakunkiem po brzegi w latarniach szklanych.