Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chodziłem ulicami,
myślałem i czekałem.
Odezwiesz się - wiem to,
wiem że dasz radę.
Nocami trochę płakałem,
że jednak ja
sobie tę pewność ubzdurałem.
Przywoływałem cię 
codziennie w moich myślach.
Nawoływałem i nasłuchiwałem
czy może już przyszłaś.
Ale nie było cię, 
było tylko jakieś dziwne
napięcie, co nie
pozwalało mi wierzyć,
że cię jednak nigdy 
nie będzie.
I pewnej nocy
tchnąłem w ciebie
całą moją wiarę.
Trwało to może z godzinę,
gdy tak siedziałem
i wiedziałem, 
że zaraz przyjdziesz. 
Uśmiechałem się nawet,
no po prostu 
czułem, czułem,
że to już teraz!
Wszystkie okna
rozchyliłem na oścież,

Zostawiłem każde
drzwi otwarte,      
zapaliłem wszędzie
światła
i czekałem

aż mnie odnajdziesz.
A ty...
nie przyszłaś.
Nie wiem, 
nie zobaczyłaś
światła?
Nie rozpoznałaś
nadziei?
A może już dawno 
się jej wyzbyłaś?
Może ją zmywałaś
uparcie
do kości beznadziei. 
Mój płacz był tak smutny,
że aż jeszcze bardziej
posmutniałem.
Wyjadę na wieś,
skoczę do wody
lub zginę w łóżku
do następnej środy.
To był dzień okrutny,
tak bolesny i tak 
żmudny. 
Już nigdy nie uwierzę,
nigdy się nie ucieszę
na zapas,
to było nieporozumienie
może ty nawet nigdy nie 
kochałaś, 
Jaki ja naiwny, jaki
głupi, jaki...
chwila, ktoś napisał,
co znowu potrzeba,
czy człowiek
nie może w spokoju 
umierać?
Już sprawdzam...
O BOŻE!!!!!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...