Róg wypełnił się mlekiem —
głód ukoił. —
Głód, co w okamgnieniu
góry światłem stroił.
Leżał w kołysce trawiastej,
wiatr kołysał go z cicha. —
A ona — mleczna pani —
u stropu niemo zawisa. —
Róg wypełnił się mlekiem —
głód ukoił. —
Głód, co w okamgnieniu
góry światłem stroił.
Leżał w kołysce trawiastej,
wiatr kołysał go z cicha. —
A ona — mleczna pani —
u stropu niemo zawisa. —
Róg wypełnił się mlekiem —
głód ukoił. —
Głód, co w okamgnieniu
góry światłem stroił.
Leżał w kołysce trawiastej,
wiatr kołysał go z cicha. —
A ona — mleczna pani —
u stropu niemo zawisa. —
Więc chodź chwyć mnie za dłoń
Pomaluj mój świat na kolorowo
Niech powstanie tęcza miłości
I rozgoni czarne chmury i demony
Niech wiara prowadzi nas
W stronę światłości Bożej
Ufam miłości Matki Boskiej
Wierzę w ducha Świętego
Znoszę dzielnie cierpienie Jezusa
I niosę swój ciężki krzyż
Ogromne brzemię i ból
Ale wierzę, że zostanę zbawiony
Wierzę, że trafię do raju
W imię ojca i syna i ducha Świętego
Amen