Dzielenie bez reszty, z resztą i ułamkiem.
Kim będziesz, kochanie, gdy cię nie zostanie?
Pokarmem się dzieli. Wydziela też sobie...
Ćwiczymy dzielenie pisemnym sposobem.
Gdyby miał człowiek kły znacznie dłuższe od twoich,
mógłby rozplątać myśl z miejsca tak jak jasnowidz.
Gdyby czasem mógł wyć, a słać liśćmi pieszczoty
do pobladłych u stóp, puchar gwiazd dzierżąc w dłoni.
Wydzielałby, może rozdzielał na części
po poranne zorze, kłami na sto chrzęści.
A tak, to zabiera. Nie odda, pożycza.
I nie chce zawinić z reguły w przepisach.
(Nie chce się zabliźnić po pełnię księżyca).
***
Nie chcemy być tacy.
Uczymy się dzielić.
Jest dzielna w dzielnicy.
Niedziela i dziennik.