Zagubiony we mgle wczorajszy sen
temat z koszmarów postanowiłem
wprowadzić do mojego życia.
Wychodząc z mgły próbuje poskładać
rozrzucone w nieładzie myśli
rozdarte i podrapane niczym twarz.
Wspomnienia znikają za zasłoną
kończącego się snu wrzucone
niczym paliwo w płonący ogień.
Ogniska płoną tłum w nich pali
wszystkie zbędne chwile
odrzucone i niepotrzebne niczym śmieci.
Ci którzy problemów się pozbyli
do nieba zmierzają szukając
schodów prowadzących w zaświaty.
Za jaskrawy światłem są tylko
zamknięte drzwi wracają więc
żeby życie zacząć od nowa.
Zaufać każdemu kto pięknie mówi
nie pytając kto za nim stoi
i skąd pochodzi jego wiedza.
Nie kończący się blask wschodzącego słońca
sen się kończy
pora wracać do rzeczywistości.
Osłonięty zasłoną z mgły
nie patrzę w niebo za tumanem kurzu stoję
chcąc udawać ślepego.