Ruszył w taki zwykły dzień zimowy,
a mi wtedy przyszło do głowy…
Ile uczuć wepchniętych na siłę
w jedno miejsce, od stóp aż po szyję.
Ile zerwań między jednym przystankiem a drugim,
ile radości, że ktoś cię lubi.
Ile przemyśleń nad sensem życia
i rozczarowań tak trudnych do skrycia.
Na szybie emocje oddechem wyplute,
ktoś palcem rysuje serce przekłute,
inny wysiada i gubi istnienie,
ten znów zostaje ze swoim zwątpieniem.
Wszystko buzuje w tej ciasnej przestrzeni
i nawet przystanek tego nie zmieni,
bo choć uczucia wypadną na drogę,
za chwilę w podróż ruszą nowe.
Z nosem przy szybie, z wyrazem twarzy
o tym szczęśliwym przystanku marzy
każdy, kto wsiada i w drogę rusza,
opowieść swą snując w autobusach.