Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Przemek

Przemek

Gdy patrzę w to okno,

widzę przeszłość pełną ciepła,

przeszłość otuloną zielenią.

 

Serce bije silniej,

myśli krążą szybciej niż zwykle,

a łzy powoli odnajdują drogę z oczu.

 

Słyszę głos —

pełen dziecinnej radości.

Czy to ja?

pytam samego siebie,

znając ten śmiech

i jego korzenie.

 

Dostrzegam chłopca

pełnego uśmiechu.

Jego oczy mienią się szczęściem,

a twarz lśni

blaskiem niewinnego wdzięku.

 

Odwracam wzrok,

z twarzą mokrą od łez.

Świat wydaje się inny…

miłość kwitnie na drzewach,

dobro podąża śpiewem ptaków,

a pokój

w ciszy strzeże harmonii.

 

Tu historia zmieniła swój bieg

i wraz z nią

życie obrało nowy kierunek,

ruszając w drogę

pełną pytań.

 

Stoję tu dziś —

już jako ktoś inny.

Zobaczyłem, doświadczyłem, odkryłem.

 

I pytam:

dlaczego płaczę?

Czy z powodu lat, które minęły,

czy z powodu zmian,

które zaszły pomiędzy?

 

Płaczę, widząc piękno,

które było mi dane.

Twarze tych, którzy odeszli,

choć pamięć

wciąż trzyma ich blisko.

Ich głosy wracają

falami wspomnień.

 

Płaczę z nostalgii,

która puka do mnie

w niektóre dni.

 

Bo życie —

wciąż jest piękne

na swój sposób.

Odkrywam nowe ścieżki,

idę za przygodą,

a miłość, jak wiatr,

jest przy mnie

i nie odchodzi.

 

A jednak czasem

tak zwyczajnie dobrze wrócić

do miejsca,

gdzie wszystko nabrało rozpędu —

tam,

gdzie po raz pierwszy

poczułem się kochany,

jako chłopak

otoczony

czułymi sercami.

 

Teraz mogę odejść od okna,

gdzie wciąż tańczą wspomnienia.

Światło tamtych dni

niosę ze sobą,

niech cicho prowadzi

drogę przede mną.

Przemek

Przemek

Gdy patrzę w to okno,

widzę przeszłość pełną ciepła,

przeszłość otuloną zielenią.

 

Serce bije silniej,

myśli krążą szybciej niż zwykle,

a łzy powoli odnajdują drogę z oczu.

 

Słyszę głos —

pełen dziecinnej radości.

Czy to ja?

pytam samego siebie,

znając ten śmiech

i jego korzenie.

 

Dostrzegam chłopca

pełnego uśmiechu.

Jego oczy mienią się szczęściem,

a twarz lśni

blaskiem niewinnego wdzięku.

 

Odwracam wzrok,

z twarzą mokrą od łez.

Świat wydaje się inny…

miłość kwitnie na drzewach,

dobro podąża śpiewem ptaków,

a pokój

w ciszy strzeże harmonii.

 

Tu historia zmieniła swój bieg

i wraz z nią

życie obrało nowy kierunek,

ruszając w drogę

pełną pytań.

 

Stoję tu dziś —

już jako ktoś inny.

Zobaczyłem, doświadczyłem, odkryłem.

 

I pytam:

dlaczego płaczę?

Czy z powodu lat, które minęły,

czy z powodu zmian,

które zaszły pomiędzy?

 

Płaczę, widząc piękno,

które było mi dane.

Twarze tych, którzy odeszli,

choć pamięć

wciąż trzyma ich blisko.

Ich głosy wracają

falami wspomnień.

 

Płaczę z nostalgii,

która puka do mnie

w niektóre dni.

 

Bo życie —

wciąż jest piękne

na swój sposób.

Odkrywam nowe ścieżki,

idę za przygodą,

a miłość, jak wiatr,

jest przy mnie

i nie odchodzi.

 

A jednak czasem

tak zwyczajnie dobrze wrócić

do miejsca,

gdzie wszystko nabrało rozpędu —

tam,

gdzie po raz pierwszy

poczułem się kochany,

jako chłopak

otoczony

czułymi sercami.

 

Teraz mogę już zamknąć to okno,

Trzymając światło tamtych dni, 

Które biorę ze sobą na zawsze

By rozświetlało mi drogę przyszłości

 

Teraz mogę odejść od okna,

gdzie wciąż tańczą wspomnienia.

Światło tamtych dni

niosę ze sobą,

niech cicho prowadzi

drogę przede mną.

Przemek

Przemek

Gdy patrzę w to okno,

widzę przeszłość pełną ciepła,

przeszłość otuloną zielenią.

 

Serce bije silniej,

myśli krążą szybciej niż zwykle,

a łzy powoli odnajdują drogę z oczu.

 

Słyszę głos —

pełen dziecinnej radości.

Czy to ja?

pytam samego siebie,

znając ten śmiech

i jego korzenie.

 

Dostrzegam chłopca

pełnego uśmiechu.

Jego oczy mienią się szczęściem,

a twarz lśni

blaskiem niewinnego wdzięku.

 

Odwracam wzrok,

z twarzą mokrą od łez.

Świat wydaje się inny…

miłość kwitnie na drzewach,

dobro podąża śpiewem ptaków,

a pokój

w ciszy strzeże harmonii.

 

Tu historia zmieniła swój bieg

i wraz z nią

życie obrało nowy kierunek,

ruszając w drogę

pełną pytań.

 

Stoję tu dziś —

już jako ktoś inny.

Zobaczyłem, doświadczyłem, odkryłem.

 

I pytam:

dlaczego płaczę?

Czy z powodu lat, które minęły,

czy z powodu zmian,

których zaszły pomiędzy?

 

Płaczę, widząc piękno,

które było mi dane.

Twarze tych, którzy odeszli,

choć pamięć

wciąż trzyma ich blisko.

Ich głosy wracają

falami wspomnień.

 

Płaczę z nostalgii,

która puka do mnie

w niektóre dni.

 

Bo życie —

wciąż jest piękne

na swój sposób.

Odkrywam nowe ścieżki,

idę za przygodą,

a miłość, jak wiatr,

jest przy mnie

i nie odchodzi.

 

A jednak czasem

tak zwyczajnie dobrze wrócić

do miejsca,

gdzie wszystko nabrało rozpędu —

tam,

gdzie po raz pierwszy

poczułem się kochany,

jako chłopak

otoczony

czułymi sercami.

 

Teraz mogę już zamknąć to okno,

Trzymając światło tamtych dni, 

Które biorę ze sobą na zawsze

By rozświetlało mi drogę przyszłości

 

Teraz mogę odejść od okna,

gdzie wciąż tańczą wspomnienia.

Światło tamtych dni

niosę ze sobą,

niech cicho prowadzi

drogę przede mną.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...