Wieczorem przyszła fala mrozu,
skuła lodem most łączący nasze brzegi.
Między deskami biel jak blizny.
Teraz z trudem usiłuję roztopić
twardą zmarzlinę. Ogrzewam cierpliwie
- oddech za oddechem. Czas i cisza upływają tak powoli,
z każdym centymetrem.
Wezmę cię znów w ramiona,
powiem, że wszystko jest i będzie
dobrze.
Czekam na twoje
jestem.
Oddech za oddechem,
centymetr po centymetrze...